piątek, 17 lipca 2009

Wiersz cz. 2


Kochanowski Jan, Do gór i lasów 

Wysokie góry i odziane lasy! 
Jako rad na was patrzę, a swe czasy 
Młodze wspominam, które tu zostały, 
Kiedy na statek człowiek mało dbały. 
Gdziem potym nie był? Czegom nie skosztował? 
Jażem przez morze głębokie żeglował, 
Jażem Francuzy, ja Niemce, ja Włochy, 
Jażem nawiedził Sybilline lochy. 
Dziś żak spokojny, jutro przypasany 
Do miecza rycerz; dziś między dworzany 
W pańskim pałacu, jutro zasie cichy 
Ksiądź w kapitule, tylko że nie z mnichy 
W szarej kapicy a z dwojakim płatem; 
I to czemu nic, jeśliże opatem? 
Taki był Proteus, mieniąc się to w smoka, 
To w deszcz, to w ogień, to w barwe obłoka. 
Dalej co będzie? Srebrne w głowie nici, 
A ja z tym trzymam, kto co w czas uchwyci.
Przeżywam kryzys w tej chwili, nie mam pomysłów na żadną notkę,
wena chyba już mnie opuściła na dobre. Jedyne o czym marzę, to
zaczerpnięcie świeżego powietrza w zacisznym miejscu na wsi u mojej
babci. Wtedy to na pewno najdzie mnie ochota na pisanie nowych
notek a może i wierszy. Niestety nie będę mieć dostępu do komputera,
bądź internetu, dlatego też do września moje bazgroły pozostaną na
kilku świstkach papieru.

Dziękuję, Caroline