niedziela, 11 kwietnia 2010

Wiersz cz. 5

Katyń

Gdy musieliśmy ulec nawale,
Niemieckiej siły, bo nas zepchnięto,
Gdy walczyliśmy we krwi i w chwale,
Znienacka bagnet nam w tył wepchnięto.

Rany, bolesne tym bardziej były,
Że je słowiańskie ręce zadały,
Że znowu w hańbie i łzach brodziły,
Darły bestialsko, wściekle szarpały.

Mało im było nas sponiewierać,
Bólem porażki, nędzą cierpienia.
Tysiące wzięli aby rozstrzelać,
W przypływie szału zezwierzęcenia.

Gdy mnie żywego do grobu kładli,
Ze związanymi z tyłu rękoma,
Rzuciłem klątwę: "By trupem padli",
Za taką masę, która tu kona.

Niektórych oddech szybki słyszałem -
Gdy mi do głowy broń przyłożyli -
Spiąłem się mocno, na ciele drżałem.
Tamci zamilkli, bo już nie żyli.

Później, gwałtownie ciemność nastała,
A po niej jasność wielkiej światłości,
To brać anielska w Niebie witała,
Nas, oficerów ofiar podłości.

Spisku i zemsty armii sowieckiej,
Która z Hitlerem pakt ułożyła,
O akcji skrytej, wojnie zdradzieckiej,
Później zdradzonej sama krwawiła.

My, martwi chcemy by pamięć żyła,
Wraz z ziemią, naszą krwią obryzganą,
Aby w umysłach na zawsze była:
Zbrodnia Katyńska - nie zapomnianą. 

środa, 7 kwietnia 2010

Wiersz cz.4 Pieśń o żołnierzach z Westerplatte


Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte.
( A lato było piękne tego roku ).
I tak śpiewali: Ach, to nic,
że tak bolały rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.
( A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety ).
W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte.
I ci, co dobry mają wzrok
i słuch, słyszeli pono,
jak dudni w chmurach równy krok
Morskiego Batalionu.
I śpiew słyszano taki: – By
słoneczny czas wyzyskać,
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach.
Lecz gdy wiatr zimny będzie dął,
i smutek krążył światem,
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.
(Gałczyński)

Adnotacja do wiersza

Witam ponownie :)
Postanowiłam pisać kiedy będę mogła, czyli jak najczęściej.
Chciałabym wiedzieć wasze zdanie na temat obrażania się bez powodu. Czy sądzicie, że jest to w porządku czy też nie?
Osobiście, sądzę, że nie, ponieważ osoba, która rzekomo obraziła nas powinna wiedzieć dlaczego się na nią/niego obrażamy. Jeśli nie, to ta osoba zostanie z wyrzutami sumienia, głowiąc się niemiłosiernie nad tym owym powodem.
Dlatego też czekam na wasze odpowiedzi z czystej ciekawości.
W ogóle, co sądzicie na temat obrażania się. Czy potrafimy znaleźć odpowiedź na trudne pytanie: dlaczego ludzie się obrażają?
Ile razy słyszałam wyzwiska bez powodu. W ogóle skąd ludzie biorą te nikczemne teksty. Gdyby słysząc siebie zza szklanej bariery nasza twarz w tym momencie przybrała by kolor purpury. Istny krwistoczerwony burak ;)
No, ale teraz z innej beczki. Wiersz, który ostatnio przytoczyłam został napisany w 1830r.; nie sądzicie, że tyle lat jest on dalej aktualny. Czyż nie odzwierciedla zaistniałej dzisiaj sytuacji w kraju i na świecie? Również chciałabym prosić was o opinie co do tego tematu. Co sądzicie o dzisiejszej sytuacji na świecie, a w szczególności w Polsce?
Czy coś się zmieni kiedykolwiek na lepsze? Czy pozostaną tylko złudne nadzieje?
Jak długo ludzie dalej będą mówić "biada" lub "O la Boga"?

On that bombshell I shall leave You to it ;)
Dziękuję, Caroline :)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wiersz cz. 3

W co wierzyć?
Zenon Przesmycki (Miriam)


W co wierzyć dzisiaj, gdy wszystko upada,
W co wierzyć dzisiaj, kiedy błoto tryska
Aż do słonecznych promieni ogniska,
Gdy zwątpień jadem zatruta biesiada?

W co wierzyć, kiedy światło nam nie błyska, 
Choć mgły już pierzchły? Nikt nie odpowiada.
Wątpić nam trzeba! Tłumy jęczą: "biada"!
Patrząc na złudzeń swych dawnych zwaliska.

Wszystko zbryzgane rozczarowań kałem,
Za dużo wiemy i za mało razem,
I każdy woła dziś w zwątpieniu stałem:

"Gdziem był przed wieki, tam do dziś zostałem,
Nędznym robakiem, nie Boga obrazem,
Daremną pogoń jest za ideałem!"
                                   z tomu Z czary młodości, 1893