Siedząc w zaciszu domowego podwórka, nasłuchuję jak pszczoły pobrzękują oraz jak świerszcze 'grzechocą' radośnie w trawie, nadszedł czas na wenę i rozmyślania.
Ostatnie spojrzenie w błękitny 'dywan' nad głową, zliczenie niewinnych obłoczków; zamyślam się i piszę...
Ileż te owady, które obserwuję muszą się napracować, w końcu nie wyssano sobie z palca powiedzenia: pracowity jak mrówka lub pszczółka. Z zachwyceniem spoglądam jak mądrze i perfekcyjnie zbierają nektar z kwiatów. W końcu nadeszła wiosna i dmucha w żagle, na dobre zadomawiając się w moim sercu.
Gdzieś przeczytałam, że owady te są nawet w stanie oddać za swojego brata, przyjaciela swoje krótkie życie. Dzielnie pomagają sobie w potrzebie. To się nazywa praca w zespole, nie to co tutaj, gdzie twój "przyjaciel" potrafi perfidnie wbić nóż w plecy!
Będąc na obczyźnie, mając wystarczająco przykrości chciałoby się odnaleźć pocieszenie w swoich rodakach. Ale gdzie tam, jak nie rywalizacja nie wiadomo o co, to głupia zazdrość, bo ten ma to czego ja nie mam. Szyderstwo, kpina, naśmiewanie się - bo on to wieśniak jest. Lecz przystopuj trochę - "Spójrz na siebie, powiedz kim Ty jesteś": śpiewa Myslovitz.
Będąc mniejszością powinniśmy się wspierac w czasem trudnych chwilach, a nie kopac pod sobą dołki!
Zastaniawia mnie tylko jedno, kiedy znajdziesz się w potrzebie i nikt nie poda Ci pomocnej dłoni, czy przypadkiem nie będzie Ci wstyd, bo TY nie pomogłeś tej osobie?
Trzeba od siebie dawac, a nie tylko brac... Ile razy ktoś się podlizywał " o jesteś dobra koleżanka, umiesz angielski perfect, pomóż mi w zadaniu bo ja nie umiem! ", a takto zapomina się o tej "dobrej koleżance" podczas przerwy świątecznej. Telefon milczy...
Złudne nadzieje, że ktoś zadzwoni. "Ona nie potrzebna, nie zapali z nami fajki, albo nie napije się!"
Parę słów ode mnie:
Jeszcze pare dni temu tak myślałam, lecz teraz myślę sobie nie warto. Jedyne na co można liczyc to rodzina, i przyjaciele, ci prawdziwi w Polsce.
Dziękuję Caroline ;)
piątek, 17 kwietnia 2009
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
Alienacja
Samotność przychodzi tak jak miłość – niespodziewanie.
Lecz, gdzież jest ta radość tak jak podczas przyjęcia urodzinowego, o którym solenizant/tka nawet nie wie? Gdzie każdy wyskakuje z ukrycia krzycząc SURPRISE?!! (Pytanie retoryczne [?])
Jednak to nie jest tego typu niespodzianka; jest to zrządzenie losu, oraz życie, które często uwielbia płatać nam figle! Być może ma w kalendarzu tylko jeden dzień Prima Aprilis?
Czy jesteśmy wśród ludzi, czy też odizolowani, pustka wypełnia nasze umysły. Łzy aż same cisną się do oczy, serca gra smutną melodię.
„Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? – Nie wiem (…)
Ktoś odszedł i jestem samotny…”
(Leopold Staff)
Kiedyś ktoś stwierdził, że wina tkwi po mojej stronie, że sama jestem sobie winna, bo nie otwieram się na ludzi oraz czekam, aż to oni raczą do mnie zajrzeć. Otóż ta moja ‘samotność’ nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa. Owszem mam znajomych, lecz nawzajem się nie ‘trawimy’.
Kochani –
„na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele”
(Milan Kundera)
Brak prawdziwych przyjaciół oraz fałszywość, zdrada tych so-called friendsów sprawia, że człowiek zaczyna popadać w pierwszy stopień depresji, czyli tak zwany pospolity dół.
W sobotę na lekcji polskiego dzieciarnia rozwydrzonych bachorów ‘uczyła się’ na temat polskich pisarzy na emigracji i uchodźctwie. Pomijając fakt, że nic z tej lekcji nie wynieśli (…)
Przyznam, że J. Słowacki czy inni wybitni pisarze oraz poeci mają jedną rzecz wspólną, i ja też to czasem odczuwam – niewiedza czy się wróci itd., oraz wieczna, monotonna tęsknota za ojczyzną.
I jakże ta wstrętna i smętna, niczym śmierć płynąca po Styksie w starożytnym Hadesie – samotność snuje się w zakątkach serduszka emigrantki wywołując niekończący się lament i rozpacz.
Nie no zaczynam już dramatyzować :)
Miała być notka o czymś innym, ale przeglądając stare notatki i bazgroły zauważyłam pewien być może własny cytat i wena ‘wylazła’ z zakurzonego pudełka i rozpostarła się po moich myślach, niczym orzeł bielik z uczuciem wolności rozpościera swoje przepiękne skrzydła.
Tak o twórczo, mam pomysł na kolejną notkę – zapraszam do ponownego czytania.
Dziękuję, Caroline :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)