Człowiek z natury potrzebuje drugiej osoby do przeżycia. Decydując się na samotność przeciwstawiamy się samym sobą. Jesteśmy skazani na niekończącą się walkę z przeróżnymi myślami, nawet tymi niebędącymi na porządku dziennym. Kiedy już raz wpadniemy w wir samotności, z własnej woli zostajemy wciągnięci w czarną dziurę, która pochłania nas w niewiadomą nicość. Pustka… Choć wydaje się to dziwne, to bez drugiej osoby nigdy nie bylibyśmy w stanie doświadczyć cudownych uczuć takich jak miłość, przyjaźń, radość, szczęście. Aby uzyskać balans, jak wszystko w naturze, istnieje także druga strona medalu. I niestety człowiek bardzo często jest najgroźniejszym i najniebezpieczniejszym drapieżnikiem czyhającym na tym świecie. To my potrafimy bezdusznie a zarazem nieświadomie wywołać u kogoś smutek, gniew, zazdrość, żądzę a także krzywdę i ból.
Smutne jest to jak często wyrządzamy sobie nawzajem te negatywne aspekty życia. A przecież sami nie lubimy doświadczać bólu, ani smutku, więc jaki jest sens w czynieniu tego wobec innych?
Nie bądźmy hipokrytami…
Notka napisana w pośpiechu, więc z góry przepraszam jeśli jest taka sobie.Ze specjalną dedykacją dla Dawida, który ma dzisiaj urodziny. 100 lat po razkolejny! Spełnienia marzeń! Karrot ♥