środa, 22 września 2010

I got a feeling...

Przyjaźń drugie najpiękniejsze uczucie po miłości... Kto wie, być może nawet pierwsze, bo przyjaźń trwa na wieki, nie umiera, nie wygasa jak miłość. Czyżby?
Przyjaźń trzeba pielęgnować, jak kwiaty w ogrodzie. Nie dopuścić do zarośnięcia przez niechciane chwasty, czym są nienawiść i zapomnienie. Starania muszą wypełnić dwie strony, nie tylko jedna walcząca nieskończenie jak z wielogłową hydrą, której po odcięciu głowy wyrastają dwie nowe - groźniejsze.
Mając przyjaciela u boku można przenosić góry. Kto ma takiego niech nie dopuści do jego zaniedbania, bo przyjaźń to najcenniejsza rzecz jaką możemy posiadać. Cenniejsza od szmaragdu, diamentu lub innej materialnej rzeczy... Pielęgnowana rozkwitnie niczym kwiat cudnej magnolii lub róży bez kolców. Kolce zawsze będą istniały, tak jak wady przyjaciela, jednak nauczmy się je akceptować a przyjaźń będzie rozkwitać i owocować.


Choć liście więdną
Wiekiem jesieni
Wszystko niszczeje starością
Lecz przyjaźń jedną czas nie odmieni
Ta wiecznie kwitnie młodością

Warto żyć

I tak się targa
I tak się wlecze
Ta szara życia nić
I chociaż pusto
I głucho wszędzie
To jednak warto żyć...


Często zastanawiam się jaki jest sens życia... Żyjemy z dnia na dzień rutyną, czasem pojawi się jakaś chwila radości i szczęścia, lecz potem odchodzimy w zapomnienie. Jednak to tylko złudzenie.
Warto żyć nie tylko dla bliskich, lecz dla samego siebie, gdyż nigdy nie wiadomo co może nam się przydarzyć następnego dnia. Być może będzie to jeden z najlepszych dni dotychczas. Trzeba brać życie takie jakim jest. Szukać tego czego każdy z nas szuka. Choćby miłości, bo nawet dla niej samej człowiek jest w stanie zrobić wszystko, by przeżyć choć chwilę tego pięknego uczucia.
I choćby nie wiadomo jak było źle to WARTO ŻYĆ...