wtorek, 27 października 2009

Notka promiennoczuła :) - czyżby?

Ile radości może sprawić jedna malutka rzecz?
Jeden płomyczek, który rozświetla wszechobecną ciemność (...) kiedy babcia zapala świecę podczas burzy nie boję się już więcej. Radosny płomyczek tańczący na czarnym knocie pobudza moją wyobraźnię i wenę.
Jak mało możemy zrobić by sprawić drugiej osobie przyjemność.
Nie potrzeba wielkich działań, czynów, aby każdy mógł to dostrzec.
Jednak, jak mało wystarczy, aby zranić drugiego człowieka.
Wystarczy, że nie pomyśli się zanim coś się powie.

"To niewiarygodne aby słowa mogły ranić" - Niestety jest to prawdą, że słowa ranią. Raczej jest to osoba która rani, ale w tak niewinny sposób, językiem, którym porozumiewamy się na co dzień. 

Ile razy doświadczyło się, że ktoś powiedział nam coś przykrego?
Ile razy powiedział nam ktoś coś niemiłego, co nie do końca było prawdą, lecz bolało to jak nigdy?

Chyba każdy doświadczył takiej sytuacji... I chyba nie tylko będąc tym 'poszkodowanym'.
Ile razy to my zraniliśmy kogoś, mówiąc niemiłe rzeczy?

Właściwie po co to robimy?
Aby zemścić się za coś, jeśli ktoś nam wcześniej wyrządził 'słowną' krzywdę? Owszem zemsta jest słodka jak to mówią, ale działa na krótką metę. 
Aby popisać się przed towarzystwem? Hmm... to jest również częstszy powód, zwłaszcza kiedy jesteśmy w większym gronie znajomych.

Ostatnio doświadczyłam przykrej sytuacji, nie będę grzebać w szczegółach. Nie czujecie się oszukani, kiedy ktoś wysyła waszą wiadomość do kogoś innego? 
Otóż tak się czułam... Przyjaciel co wbija Ci nóż w plecy... Czy można kogoś takiego nazwać przyjacielem? 

Właściwie czym jest przyjaźń? O tym zastanowimy się innym razem :)
Na dzisiaj wystarczy
Dziękuję, Caroline 

PS: Pamiętajcie, pomyślcie zanim powiecie komuś coś przykrego :)

niedziela, 18 października 2009

Jealousy

Zazdrość to ohydne uczucie ludzkie (ciekawa jestem czy zwierzęta tez je odczuwają?), jednak jak często się z nim spotykamy. 
Jeden z siedmiu grzechów głównych. Zazdrościmy niemal wszystkiego. Wystarczy, że ktoś ma lepsze ubranie lub darzy uczuciem kogoś innego niż nas. Jakie to głupie uczucie...
Zawsze chcemy się znaleźć na miejscu osoby, której zazdrościmy.
Gdzie podziała się hmm.. skromność?
Gdzie powiedzenie: Trzeba umieć się cieszyć tym co się ma?
Przyznam, że i mnie spotkało to okropne uczucie. Nie wiem czy ktoś mi czegoś zazdrości, ale wiem, że ja zazdroszczę paru osobom. 
Zastanawiam się tylko co mi to daje, że komuś zazdroszczę?
Na pewno nie satysfakcję, w zasadzie jest jeszcze gorzej zanim się zazdrościło. Wtedy czuję się gorsza od tamtej osoby. 
Użalam się nad sobą wtedy? - Nie sądzę.
Czyżbym wolała złorzeczyć na tą osobę? - A Bogu ducha jest on/ona winna...
Jeśli potrafilibyśmy pogodzić się z tym co mamy to może nie byłoby na świecie tyle zła. Z pewnością zaprzestałoby się obgadywania innych. Czyżbyśmy robili to z nudów? - Hmm owszem. 
Czyżbyśmy robili to, aby poczuć się lepiej? - Ooo, tak!!! Ale na dłuższą metę to nie skutkuje.
W tej chwili zazdroszczę innym, że mają np. chłopaka/dziewczynę. Zazdrośc -ohydne uczucie. Jednak tak łatwo nie da się od niego odpędzic... Kiedyś i przyjdzie na mnie pora, więc z cierpliwością czekam. Nie spieszno mi do niczego. 
Z zazdrością od dzisiaj PRECZ!!!

PS: a tak na marginesie to ja myślałam, że wiosna jest ulubioną porą roku dla zakochanych, ale byc może zimne dni sprawiają, że potrzebujemy odrobiny więcej ciepła dla naszego serduszka...
Myślenie pozostawiam dla was :)

Dziękuję, Caroline.

no i może jeszcze kilka cytatów o zazdrości tak dla klimatu:
"Ludzie dzielą się na tych, co im się zazdrości i co oni zazdroszczą."

"Gdy dobrze się przypatrzeć ludziom, nie ma nikogo, komu można by naprawdę zazdrościć. Jaki z tego wniosek?"

"Kogo płomień zazdrości otoczy, ten na koniec, jak skorpion, zatrute żądło skieruje przeciw sobie."

niedziela, 11 października 2009

Wakacyjne gdybanie...

W końcu wakacje...
Nareszcie można będzie się położyć na wygodnym hamaku i wsłuchiwać się w szum drzew, kołyszących się w rytm ciepłego zefiru.
Leżąc, mam czas, aby rozmyślać.
Wpatruję się w puszyste obłoczki i zastanawiam się nad swoim życiem.
Tyle momentów, chwil chciałoby się cofnąć.
Jednak patrzeć na to z drugiej strony, to właśnie te błędy sprawiły, że jest tak a nie inaczej. Tu i teraz...
Byc może gdyby coś się nie wydarzyło, gdybym nie podjęła takiej a nie innej decyzji to mogłoby być gorzej.
W końcu, uczymy się na własnych błędach, by ich potem znów nie popełnić.
Myśląc i rozglądając się wokół zastanawiam się jak ten czas szybko leci...
W mgnieniu oka z małego brzdąca zostały tylko zdjęcia i wspomnienia. Szczerze mówiąc boję się dorosłości. Jak to w życiu będzie? No cóż, tylko czas pokaże; trzeba czekać...

No więc moi drodzy miejmy nadzieje że moja wena się pobudzi ;)
jeszcze parę cytatów:
"Prawda - jest naszym najdroższym skarbem i widocznie dlatego tak ostrożnie się z nią obchodzimy"
"Młodość jest piękna, lecz mknie jak mgła. Przyjaźń jest cicha, lecz wiecznie trwa"

piątek, 17 lipca 2009

Wiersz cz. 2


Kochanowski Jan, Do gór i lasów 

Wysokie góry i odziane lasy! 
Jako rad na was patrzę, a swe czasy 
Młodze wspominam, które tu zostały, 
Kiedy na statek człowiek mało dbały. 
Gdziem potym nie był? Czegom nie skosztował? 
Jażem przez morze głębokie żeglował, 
Jażem Francuzy, ja Niemce, ja Włochy, 
Jażem nawiedził Sybilline lochy. 
Dziś żak spokojny, jutro przypasany 
Do miecza rycerz; dziś między dworzany 
W pańskim pałacu, jutro zasie cichy 
Ksiądź w kapitule, tylko że nie z mnichy 
W szarej kapicy a z dwojakim płatem; 
I to czemu nic, jeśliże opatem? 
Taki był Proteus, mieniąc się to w smoka, 
To w deszcz, to w ogień, to w barwe obłoka. 
Dalej co będzie? Srebrne w głowie nici, 
A ja z tym trzymam, kto co w czas uchwyci.
Przeżywam kryzys w tej chwili, nie mam pomysłów na żadną notkę,
wena chyba już mnie opuściła na dobre. Jedyne o czym marzę, to
zaczerpnięcie świeżego powietrza w zacisznym miejscu na wsi u mojej
babci. Wtedy to na pewno najdzie mnie ochota na pisanie nowych
notek a może i wierszy. Niestety nie będę mieć dostępu do komputera,
bądź internetu, dlatego też do września moje bazgroły pozostaną na
kilku świstkach papieru.

Dziękuję, Caroline

sobota, 23 maja 2009

Dwa w jednym ;)


Siedzę przy stole z moimi znajomymi, lecz jednak powinnam nazwać ich obcymi osobami. Kim właściwie ci ludzie są? Nie znam ich – ponagla mnie moje sumienie… Szydercze uśmieszki, szepty na uszko na osobę która siedzi parę milimetrów od nich… „Trudno powiedzieć, co jest prawdą, ale czasami tak łatwo rozpoznać fałsz”.
„Kiedy człowiek jest fałszywy, wszystko wokół niego staje się fałszywe”. Mądre rzeczy ludzie mówią, jednak i tak większość jest nieszczera i fałszywa. Fałsz często kojarzy się z kłamstwem, jednak ja sądzę,że jest to coś bardziej podłego.
Jedna samotna łza, 5 minut wcześniej radośnie wchodzę na komunikator, aby skontaktować się ze znajomymi. Jak mało czasu starczy by zniszczyć to co potrafi się budować przed długi okres…
Głupie, puste słowa… A jednak tak ranią… Właściwie po co ludzie zadawają sobie tyle bólu?  Aby mieć satysfakcję, że jest się lepszym? Poczuć się wyższym?
Kontynuując moje rozmyślanie w bibliotece, rozglądam się dookoła. Jak łatwo rozpoznać kłamcę… Fałsz, samo to słowo jest w sobie tak fałszywe i wredne…
Ludzie uważają się za twojego najwierniejszego przyjaciela,wyznają Ci to, lecz ulegają pokusie po paru minutach i szepczą za twoimi plecami, to co uważałeś za Twój sekret.
Ile razy słyszysz, wiesz on/ona to jest taka rąbnięta, a na drugi dzień widzisz tą osobę idącą pod rękę z tą „rąbniętą”…

Tajemnicą powodzenia jest wytrwałość. Jednak kiedyś słyszałam – czasem trzeba sięgnąć dna aby móc się od niego odbić. Czasem myślisz, że stało się najgorsze… Zapewniam, że i ja nie raz tak miałam, choć by i teraz co jest po części dlaczego piszę tę notkę. Aby być wytrwałym trzeba mieć silną wolę, niestety wielu z nas jej nie ma… Jak łatwo ulegamy pokusie, lecz skutki tego są nieodwracalne, nieważne jak bardzo tego żałujemy. Nie da się cofnąć czasu. Nawet gdybyśmy byli w posiadaniu maszyny cofającej się w czasie, to nie sądzę aby udało nam się zmienić coś. Niektóre rzeczy i wydarzenia musiały nastąpic. Taka jest kolej rzeczy…

Takie moje bazgroły o niczym ;)
Mam nadzieję, że się spodobały, a jak nie to też dobrze J
Dziękuję, Caroline ;)
Pamiętajmy, nie bądźmy fałszywi, bo nie wyjdzie nam to na dobre... :)

piątek, 17 kwietnia 2009

Wspomnienia i rozmyślania

Siedząc w zaciszu domowego podwórka, nasłuchuję jak pszczoły pobrzękują oraz jak świerszcze 'grzechocą' radośnie w trawie, nadszedł czas na wenę i rozmyślania.
Ostatnie spojrzenie w błękitny 'dywan' nad głową, zliczenie niewinnych obłoczków; zamyślam się i piszę...

Ileż te owady, które obserwuję muszą się napracować, w końcu nie wyssano sobie z palca powiedzenia: pracowity jak mrówka lub pszczółka. Z zachwyceniem spoglądam jak mądrze i perfekcyjnie zbierają nektar z kwiatów. W końcu nadeszła wiosna i dmucha w żagle, na dobre zadomawiając się w moim sercu.
Gdzieś przeczytałam, że owady te są nawet w stanie oddać za swojego brata, przyjaciela swoje krótkie życie. Dzielnie pomagają sobie w potrzebie. To się nazywa praca w zespole, nie to co tutaj, gdzie twój "przyjaciel" potrafi perfidnie wbić nóż w plecy!
Będąc na obczyźnie, mając wystarczająco przykrości chciałoby się odnaleźć pocieszenie w swoich rodakach. Ale gdzie tam, jak nie rywalizacja nie wiadomo o co, to głupia zazdrość, bo ten ma to czego ja nie mam. Szyderstwo, kpina, naśmiewanie się - bo on to wieśniak jest. Lecz przystopuj trochę - "Spójrz na siebie, powiedz kim Ty jesteś": śpiewa Myslovitz.
Będąc mniejszością powinniśmy się wspierac w czasem trudnych chwilach, a nie kopac pod sobą dołki!
Zastaniawia mnie tylko jedno, kiedy znajdziesz się w potrzebie i nikt nie poda Ci pomocnej dłoni, czy przypadkiem nie będzie Ci wstyd, bo TY nie pomogłeś tej osobie?
Trzeba od siebie dawac, a nie tylko brac... Ile razy ktoś się podlizywał " o jesteś dobra koleżanka, umiesz angielski perfect, pomóż mi w zadaniu bo ja nie umiem! ", a takto zapomina się o tej "dobrej koleżance" podczas przerwy świątecznej. Telefon milczy...
Złudne nadzieje, że ktoś zadzwoni. "Ona nie potrzebna, nie zapali z nami fajki, albo nie napije się!"

Parę słów ode mnie:
Jeszcze pare dni temu tak myślałam, lecz teraz myślę sobie nie warto. Jedyne na co można liczyc to rodzina, i przyjaciele, ci prawdziwi w Polsce.
                                                         Dziękuję Caroline ;)

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Alienacja


 A bez miłości człowiek więdnie niczym umarła róża…
Samotność przychodzi tak jak miłość – niespodziewanie.
Lecz, gdzież jest ta radość tak jak podczas przyjęcia urodzinowego, o którym solenizant/tka nawet nie wie? Gdzie każdy wyskakuje z ukrycia krzycząc SURPRISE?!! (Pytanie retoryczne [?])
Jednak to nie jest tego typu niespodzianka; jest to zrządzenie losu, oraz życie, które często uwielbia płatać nam figle! Być może ma w kalendarzu tylko jeden dzień Prima Aprilis?
Czy jesteśmy wśród ludzi, czy też odizolowani, pustka wypełnia nasze umysły. Łzy aż same cisną się do oczy, serca gra smutną melodię.

„Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? – Nie wiem (…)
Ktoś odszedł i jestem samotny…”
(Leopold Staff)
Kiedyś ktoś stwierdził, że wina tkwi po mojej stronie, że sama jestem sobie winna, bo nie otwieram się na ludzi oraz czekam, aż to oni raczą do mnie zajrzeć. Otóż ta moja ‘samotność’ nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa. Owszem mam znajomych, lecz nawzajem się nie ‘trawimy’.
Kochani – 
            „na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele”
                                                                                   (Milan Kundera)
Brak prawdziwych przyjaciół oraz fałszywość, zdrada tych so-called friendsów sprawia, że człowiek zaczyna popadać w pierwszy stopień depresji, czyli tak zwany pospolity dół.
W sobotę na lekcji polskiego dzieciarnia rozwydrzonych bachorów ‘uczyła się’ na temat polskich pisarzy na emigracji i uchodźctwie. Pomijając fakt, że nic z tej lekcji nie wynieśli (…)
Przyznam, że J. Słowacki czy inni wybitni pisarze oraz poeci mają jedną rzecz wspólną, i ja też to czasem odczuwam – niewiedza czy się wróci itd., oraz wieczna, monotonna tęsknota za ojczyzną.
I jakże ta wstrętna i smętna, niczym śmierć płynąca po Styksie w starożytnym Hadesie – samotność snuje się w zakątkach serduszka emigrantki wywołując niekończący się lament i rozpacz.

Nie no zaczynam już dramatyzować :)
Miała być notka o czymś innym, ale przeglądając stare notatki i bazgroły zauważyłam pewien być może własny cytat i wena ‘wylazła’ z zakurzonego pudełka i rozpostarła się po moich myślach, niczym orzeł bielik z uczuciem wolności rozpościera swoje przepiękne skrzydła.
Tak o twórczo, mam pomysł na kolejną notkę – zapraszam do ponownego czytania.
Dziękuję, Caroline :)

piątek, 27 marca 2009

Freedom (?)


Wolność moja jedyna, kochana…


„Wolność to tylko jeszcze jedno słowo dla tych, którzy nie mają już nic do stracenia.”
  Janis Joplin                                           

Być wolnym niczym ptak…Jak wiele nam potrzeba, aby poczuć się choć raz o krok od szczęścia i mieć wolność w zasięgu ręki?
Czy wystarczy pomysłowo,a może idiotycznie ułożyć razem pióra niczym mozaikę oraz skleić je zwykłym woskiem?
Gdybanie zostawmy na potem…
Otóż był sobie kiedyś za górami, za lasami… zaraz to brzmi zbyt banalnie.
Nie trzeba cofać się nie wiadomo dokąd, aby przytoczyć coś prostego. Czasem tuż pod naszym nosem mamy świetne, a może nawet i lepsze przykłady ucieczki od codzienności oraz rzeczywistości niż z jakiejś tam mitologii greckiej. Więc mając czasem ‘odpały’ również przychodzą nam pomysły aby uciec od szarości dnia. W dzisiejszych czasach ludzie sięgają po używki, lub głodzą się aby wyrazić swój bunt.
Cokolwiek by się działo zawsze był opór. Dlatego też Żydzi nie uważają, że hitlerowska zagłada ich narodowości powinna być uznawana jako Holocaust, czyli poddanie się. Ludzie chcieli być wolni, zażyć choć odrobinę szczęścia, wolności i swobody.
Również i my mamy czasem dość;nabiera nas tylko ochota na zaszycie się we własnym kącie.
Sięgnąć po marzenia,niektórzy byliby w stanie zrobić wszystko. Baletnica, w którą nikt nie wierzy,udowadnia, że z odrobiną chęci i uporu, jest w stanie zyskać sławę oraz zapamiętanie.
Stawiając opór, nie ważne jaka jest stawka, ludzie mają nadzieję, bo ona umiera ostatnia. W końcu warto spróbować,nie ma nic gorszego jak poddanie się bez walki. Co z tego, że tamci mają przewagę. To nie zaprzestało ducha walki w ’39 na Westerplatte lub przez 63 dni podczas Powstania Warszawskiego w ’44.
Ryzyko, arogancja,adrenalina?
By ziścić marzenia człowiek zrobi wszystko. W moim przypadku, jako wyraz sprzeciwu oraz ochoty na wolność, jedynie realizuję kiedy odcinam się od świata; w domowym zaciszu,leżąc na hamaku z dobrą książką w ręku. Myśląc: ‘Ach, nie ma to jak u babci’, a wszystko dookoła raduje się wraz ze mną, wyrażając swoją ‘wolność słowa’, a być może i ‘poglądu’.
Tak samo Jarosław Iwaszkiewicz przedstawił chłopca, Michasia w opowiadaniu Pt.; „Ikar”, który zaczytany w książce nie zwracał uwagi co się dzieje wokół niego, aż w końcu został pojmany przez Gestapo.

„Istnieją dwa powody,które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę,która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli.”
Paul Coelho    



Dziękuję, Caroline   hihi 

poniedziałek, 23 marca 2009

Wiersz cz.1


Młodość

Tak ogarniamy te lata, a one
jak łodyżki strzelające pod grad.
w żółtym blasku jeszcze zielona
dłoń się pręży jak kwiat.
Ach, jak w pędzie na rumaku, co szumi,
takie rumaki są - jak ulew maszt.
Jeszcze słowa, które sie rozumie:
spełnia się pierwszy raz.
Jeszcze ciało i Bóg coraz nowy,
i duchów głos u ciężkich powiek,
i rzeki, gdzie jak fale - głowy,
i gdzie umiera człowiek.
To, co poznane, cierpki owoc,
co w siwy porost zmienia wzrok,
co w kamień zmienia. Marmurowe
obłoki kładzie w noc.
I to, co zbrodnią jest, jak wbity
na szpilkę rudy chrząszcz,
co stygnie w bólu i granitem
zostaje w śnie jak głos.
I to, co miłość: trawa rwana
garścią, aż tryśnie żywy sok,
martwieje jeszcze nie doznana,
przyrosła krwią do obcych rąk.
I nim się kształt ustoi pełny
formą, choć w krzywdzie - piękną,
płomieniem w domy, na twarz hełmem
cień runie, aż kolumny pękną.
I nim uniesiesz, nim ustoisz,
będziesz jak dziecko, co się boi,
rozpoznający kształt.
I już się staniesz. Przebudzony
drzewem w zmierzchanie nachylonym,
u martwych siniejący skał.
marzec 42 r.

Krzysztof Kamil Baczyński
Tak o odzywam się przepraszam za brak notek, ale najzwyczajniej wena mnie opuściła,
byc może wybrała się na krótkie wakacje :)
Zapewniam mam parę niedokończonych jak się zamyślę wieczorem to na pewno coś
napiszę.
Z pewnością spragnieni nowej notki usychacie niczym niepodlany
oraz zaniedbany kwiat, więc na schrupanie i pokonanie
małego głodka będę co jakiś czas wklejac wiersze, które mi się spodobały.
Młodzież dzisiaj mało czyta, więc spróbuje zachęcic 
olac Szekspira i inne zagraniczne bzdety,
mamy tylu poetów z czasów Młodej Polski i innych epok.
Osobiście polecam wiersze z czasów wojny, najbardziej 
"wpadły mi w oczy" te pisane przez K.I. Gałczyńskiego lub K.K. Baczyńskiego.
Gorąco polecam, nie zapominam o was :)

Dziękuję, Caroline :)

czwartek, 19 lutego 2009

Tęsknota


Z zamyślenia
Melancholia, tęsknota, smutek, zniechęcenie
Są treścią mojej duszy... Z skrzydły złamanemi
Myśl ma, zamiast powietrzne przerzynać bezdenie,
Włóczy się jak zbarczone żurawie po ziemi.

Cóż, że zrywa się czasem i wzlatuje w górę
Z smutnym krzykiem tęsknoty do sfer, kędy słońce,
Nieśćmione wyziewami ziemi, jasno gore
I gdzie szumią obłoki z wiatrami lecące?...

Złamane skrzydła lecieć nie zdołają długo,
Myśl spada i pierś rani o głazów krawędzie,
I znów wlecze się, znacząc krwi czerwoną strugą
Ślady swej ziemskiej drogi - i tak zawsze będzie.
                          
                                        Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Nie zdając sobie z tego sprawy, powoli usychamy niczym roślina lub kwiat skomlący o choć odrobinę "cieczy życia", która w naszym przypadku jest niczym innym lecz miłością lub choćby prostolinijną przyjaźnią. Niestety nie jesteśmy zbytnio przystosowani do zaistniałych sytuacji, jak pustynny "weteran" - nikt inny jak Kaktus. Chyba, że znajdzie się "jeden na tysiąc", który ma kamienne serce i nie rusza go jakaś tam "tęsknota", czyli w języku tutejszej młodzieży "mają na to wyje**ne", lub najzwyczajniej im to zwisa. Nie ma się co tutaj rozpisywać kto zaznał choć raz tęsknoty wie o czym mówię. Przytoczę jeszcze jeden wiersz pana Kazimierza oraz jeden własny.

Daleko został...

Daleko został cały świat,
wiatr tylko po uboczy
nagiej, pożółkłej. po szarych mchach,
jęczące skrzydła włóczy.
Nie przyszła tutaj ze mną wraz
pamięć ni myśl niczyja,
tylko tęsknota, co duszę rwie,
tęsknota, co zabija...

             Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Produkcja własna - "Nagła potrzeba"Sama, zagubiona
z myśli swoim kłębkiem
czym ja zawiniłam
przechodząc tę samotną mękę.
Jak niekończąca się wstęga
daje się we znaki
moja szara udręka
rozstając z rozgoryczonym smakiem.
Po co tyle łez,
kiedy nadejdzie ich kres?
...
Ach, gdzież mój przyjacielu
mam Cię szukać,
jak jeden z niewielu
gdzie do drzwi twego serca pukać?

             Caroline ;)

piątek, 6 lutego 2009

Naturalizm

Tak naprawdę nigdy nie myśli się jakim  jest się  człowiekiem oraz jakie są nasze czyny. Jednak wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć poprzez dogłębną analizę niektórych z cytatów. Takich, które "zatrzymują" nas na chwilę, aby przemyślec oraz zastanowic się nad samym sobą.
Wielu z nas jednak nie chce poznac, a może raczej przyznac się do siebie. Życie za maską powoduje uszczelnianie stabilnego muru wokół nas, który z czasem staje się zakłamanym, fałszywym oraz obłudnym odzwierciedleniem nas samych. A z upływem czasu ukazuje się "janusowe oblicze", zależnie od danej sytuacji oraz miejsca. Gdzie się podział naturalizm, bycie sobą. Dla przykładu, po co wstydzic się byciem z wioski i kłamac, że jest się z miasta. Czy już zapomniało się, że kłamstwo ma krótkie nogi, a potem szyderczośc ze strony innych?

Cóż, dzisiaj chyba powoli zanikają te cechy. Teraz tylko słychać "Have you got any fags?" Normalni, cywilizowani oraz naturalni łączmy się :)


Caroline :)

piątek, 23 stycznia 2009

Własne Westerplatte



Patrz przed siebie staw czoła swoim problemom

„Każdy z Was, znajduje też w życiu jakieś swoje własne „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można „zdezerterować”.”
(Jan Paweł II)
Ile razy przychodzi w życiu spotkanie z trudem, lękiem, problemem… Otóż zamiast zamknąć się w sobie i poddać się tym problemom trzeba stawić im czoła oraz je unicestwić. Ciekawym porównaniem byłaby metafora problemu z Diabłem, lub jakimś złym omenem, który chce nas zniszczyć, powoli lecz skutecznie… A zatem czasem jednak warto sięgnąć dna, aby móc się od niego odbić i wypłynąć na spokojne wody rzeczywistości. Oraz by potem móc rozkwitać niczym niezapuszczony ogród, kwitnący eden przepełniony esencją oraz aromatem najrozmaitszych kwiatów…

wtorek, 6 stycznia 2009

Jesteś, ale Cię nie ma...

Siedząc na piaszczystej plaży nad wodą, oglądając zmierzch lub zachód słońca... Przyjemny zefirek delikatnie powiewa w twarz, pozwalając włosom odlecieć w różne strony. Wolność...
Kołysząc się w takt z szumem pobliskiej trawy.
Uderzające systematycznie o brzeg morskie fale pomagają odpłynąć w krasy naszej wyobraźni oraz rozmyślać o wszystkim...


Czyż nasze oddychanie nie jest choć odrobinę podobne do tego systematycznego uderzania fal o piaszczysty brzeg?
Wdech... zbieranie się coraz większej fali, tak jak niezbędny do życia tlen zbiera się w naszych płucach.
Wydech... uwolnienie się wody na brzeg, nareszcie wolna... tak jak dwutlenek węgla podczas respiracji...
To wszystko dzieje się tak szybko, że nawet nie zwracamy na to uwagi...
Również fale uderzając o brzeg to tak jakby pragnęły coś wyrazić/powiedzieć... lecz nikt nie chce ich słuchać. 
Czyż i tutaj nie jesteśmy podobni? Ile razy chcemy coś powiedzieć, lecz równie szybko rezygnujemy z tego twierdząc, że nie ma sensu, i tak nikt nas nie słucha?


                         ciąg dalszy wkrótce...
                            myślę... słuchając "Sacrifice"
                                     Dziękuję Caroline

niedziela, 4 stycznia 2009

So what?

Powoli zaczyna to już się w głowie nie mieścić... Gdzie kto słyszał o palącej i przeklinającej jedenastolatce, albo o wytapetowanej, myślącej tylko o jednym trzynastce? To już z człowiekiem normalnie porozmawiać nie można, bo zawsze temat musi zejść na tą "zboczoną" stronę. Zastanawia mnie tylko jedno, co przez to oni uzyskują i przed kim jest ten "popis"?
Moim zdaniem powinno się cieszyć, póki jeszcze można z bycia młodym wilkiem - ale nie w ten sposób...
A potem co, młodość i wolność ucieknie a przyjdzie odpowiedzialność oraz dorosłość. A razem z tym wstyd i rozgoryczenie, że zmarnowało się wczesne lata.
Szczerze przyznaję, że trochę mi wstyd za tych moich "koleżków" co piją, palą, ćpają oraz myślą o jednym. Bo chyba raczej coś powinniśmy wnieść do życia, a póki co to jedyne to hańba i upokorzenie. Jak ludzie myślą o dzisiejszej młodzieży? Aż trudno dobrać słowa...
Pewnie myślicie, że o czym ja gadam, że pewnie sama nie jestem lepsza. Otóż nie, uważam, że zostałam tak wychowana, żeby mieć na tyle oleju w głowie, aby wiedzieć w co się pakuję...
Jednak nie ucieknie się od rzeczywistości. Cokolwiek ktoś będzie chciał zrobić to tak zrobi, bez względu na wszystko.
Wracając do tematu, jaki jest sens w pojęciu: bo on tak robi to ja też. Nikt nie ma prawa nam dyktować co, jak oraz gdzie.
Albo, żeby czuć się doroślej - pytanie tylko po co?
Faktem jest przecież to, że nie unikniemy tego, lecz po jakiego grzyba to przyspieszać?

Nie ma sensu dalej polemizować na ten temat, i tak zrobią jak chcą! Mam tylko nadzieję, że jest jeszcze wystarczająco "rozumnych" młodzików, którzy nie pozwolą dopuścić do "epidemii".
                               Dziękuję, Caroline.

piątek, 2 stycznia 2009

Interesting comparison

Ile razy usłyszało się od innych osób: - "jesteś chamski/a, wredny/a"?
Odpowiedź w moim akurat przypadku musi być - dużo...
Lecz czym właściwie jest wredność?
Wredny/a - przewrotny, fałszywy, obłudny, paskudny,obrzydliwy, świadczący o tych cechach np. wredny typ; wredne zachowanie; wredne uśmieszki 
Nie chodzi mi tutaj o definicję ze słownika, ale o to co przez nią rozumiemy i czym jest to dla nas?
Każdy rozumie inaczej - na swój własny sposób ;)
A zatem, patrząc na to z tej "drugiej" strony, czyż nie jest to jakiegoś typu obrona przed "niebezpieczeństwem" ze strony innych, mówię tutaj o "odgryzaniu się". Porównując na przykład do skunksa, przecież kiedy on jest w zagrożeniu oraz boi się wydziela on znany, nieprzyjemny zapach. I za to wiele osób nie lubi go i omija...
Jest to wręcz bezpodstawne, gdyż on dostosowuje się do otoczenia.
Z pewnością na jego miejscu wiele osób zrobiłoby to samo.
Więc, wracając do "wredności", również przystosowując się do "środowiska, otoczenia; w którym przebywamy" stajemy się "odporni" oraz mamy jakąś broń, niekoniecznie bycie wrednym aby móc się osłaniać. Jeśli są powody aby być takim a nie innym to być może zanim ktoś coś nam powie, niech pomyśli czy też wina nie stoi po ich stronie...
Lecz kto dzisiaj przyzna się do swoich błędów?
Wychodząc z założenia, że nic złego się nie zrobiło, kim Cię to czyni?
Chyba tylko tchórza w oczach innych ludzi...




Być może te moje bazgroły nic nie znaczą, ale lżej jest wyrazić chociaż anonimowo swoje uczucia.
                                               A zatem, dziękuję
                                                                Caroline