środa, 29 grudnia 2010

Flashback


*


Znów szybki 'flashback'
Znalazłam się pośród pól,
Złoty kłos, czerwony mak,
Z dala od przypisanych mi ról.

Beztroski dzieciństwa smak,
W starej wiśni śpiewa szpak,
A ja boso, byle jak,
Idę dalej, w gąszczu traw.

Ah, jak lasem pachnie cudnie,
Znajomy rolnik pracuje żmudnie,
Ile bym dała by znów tam się znaleźć,
Byle do wakacji, czekam wytrwale. 

By znów kojąco kłuło mnie zboże,
By znów orzeźwiająco muskało morze,
By znów odnaleźć się w Twoich ramionach, 
By zapomnieć o rzeczywistości szponach.

Wiem, że teraz jesteśmy wszyscy w zimowej chandrze, po świątecznym nastroju, no i przygotowujemy się do przywitania Nowego Roku. Z tego właśnie powodu jesteśmy też w stanie refleksji, rozmyślamy nad dobrymi a zarazem tymi złymi momentami, które wydarzyły się w minionym już prawie roku. Załączam wiersz, własne wypociny. Wracam myślami do wakacji spędzonych u kochanej babci Z., z którymi kojarzy mi się wszystko co najlepsze. Życzę wszystkim udanego Sylwka do białego rana - do zobaczenia w Nowym Roku. Pozdrawiam 

piątek, 12 listopada 2010

Pustka

To dziwne jak uczucia szybko się zmieniają. Wczoraj niesamowity stan euforii, dzisiaj coś prysło niczym bańka ulotniło się. Diametralna zmiana nastąpiła w tak krótkim czasie. Czasem nie możemy się z tym pogodzić, nie chcemy odpuścić, i dlatego na dłuższy czas pogrążamy się w stanie melancholii i nostalgii.
"Melancholia to żal po innym świecie, nigdy jednak nie dowiedziałem się, po jakim"
(Antoine de Saint)

Czy on był moim wyobrażeniem? Czy to za nim tęsknię? A może tylko za jego perfekcyjną osobą, a jednak wyimaginowaną. Staram sobie wmówić, że już go nie lubię, jednak uczucie zostało. Szkoda, że tak wyszło, ale staram się myśleć optymistycznie. Wszystko ma jakiś sens i trzeba się pogodzić z faktem, że tak miało być...
Załączam własny wiersz, zainspirowany niedawną sytuacją.

W mym sercu pustka
Gdzieś odleciał
Niczym kraciasta chustka
Porwana przez jesienny wicher

I znów cichnę
I znów dumam
Co takiego źle zrobiłam?

Ciebie sobie zażyczę
Kiedy urodzinową świeczkę zdmuchnę…
Nie mogę; - chyba z tęsknoty za Tobą uschnę
A gdy będziesz wolny do Twego uszka zaszepczę
Przecudne litery i słowa
I zamknę w ciepłym serduszku
I skrycie tam Cię schowam

I na zawsze tam pozostaniesz
Nawet gdy stracisz do mnie zaufanie
Ty wciąż będziesz mym „kochanie”
Dopóki ono nie zamarznie, dopóki ono nie stanie.


wtorek, 2 listopada 2010

Ktoś mnie pokochał świat nagle zawirował, bo...


To dziwne jak maluteńki gest, spojrzenie rzucone ukradkiem potrafi sprawić,że czujemy się docenieni, onieśmieleni. To cudowne jak tak mała rzecz potrafi wzbudzić w nas euforię, hormony szczęścia tańczące taniec zwycięstwa w naszym ciele. Przyspieszone tętno, znajomy rumieniec na twarzy - coś pięknego.

Załączam przepiękny wiersz jednego z moich ulubionych poetów, Kazimierza Przerwy-Tetmajera pt.: „Mów do Mnie jeszcze”

Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową tęskniłem lata... Każde twoje słowo słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze - mów do mnie jeszcze...
Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą, słowa twe dziwnie poją i kołyszą, jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę mów do mnie jeszcze...

W stanie przypływu euforii jesteśmy zdolni robić niesamowite rzeczy. Dosłownie góry przenosić. To niewiarygodne jak takie uczucie potrafi podnieść nas ze skraju upadku, depresji i innych niszczycielskich wrogów naszej duszy. Niczym pomocna, anielska dłoń wyciągnięta do nas w chwili krytycznej. Niczym boski afrodyzjak unosi nas w stanie rozkoszy i uwielbienia. Z całego serca życzę każdemu, aby doświadczył tego wspaniałego uczucia. Nie musi być to odwzajemniona miłość, najważniejsze jest poczuć to coś, doświadczyć te uczucie chociaż ten jeden raz. I chociaż cierpimy z powodu nieodwzajemnionej miłości,to wierzcie mi, na własnym przykładzie, jest coś gorszego:

„Nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż nieodwzajemniona tęsknota. To nawet gorsze niż nieodwzajemniona miłość”
-Janusz Leon Wiśniewski

Człowiek, kochający drugiego człowieka jest w stanie zrobić dla niegowszystko. Niestety, nie tylko te dobre rzeczy… Jak zawsze, ze wszystkim i tutaj istnieje druga strona medalu. Wraz z miłością, pojawiają się inne uczucia, które musimy zwalczać, nieustannie zmierzać się z nimi. Niestety, często bywa,że one zwyciężają. Powinniśmy jednak stanąć z nimi twarzą w twarz, z podniesioną głową walczyć o beztroskie uczucie miłości, ponieważ jest to najpiękniejsze uczucie, wraz z przyjaźnią, jakie może kogokolwiek spotkać.

środa, 22 września 2010

I got a feeling...

Przyjaźń drugie najpiękniejsze uczucie po miłości... Kto wie, być może nawet pierwsze, bo przyjaźń trwa na wieki, nie umiera, nie wygasa jak miłość. Czyżby?
Przyjaźń trzeba pielęgnować, jak kwiaty w ogrodzie. Nie dopuścić do zarośnięcia przez niechciane chwasty, czym są nienawiść i zapomnienie. Starania muszą wypełnić dwie strony, nie tylko jedna walcząca nieskończenie jak z wielogłową hydrą, której po odcięciu głowy wyrastają dwie nowe - groźniejsze.
Mając przyjaciela u boku można przenosić góry. Kto ma takiego niech nie dopuści do jego zaniedbania, bo przyjaźń to najcenniejsza rzecz jaką możemy posiadać. Cenniejsza od szmaragdu, diamentu lub innej materialnej rzeczy... Pielęgnowana rozkwitnie niczym kwiat cudnej magnolii lub róży bez kolców. Kolce zawsze będą istniały, tak jak wady przyjaciela, jednak nauczmy się je akceptować a przyjaźń będzie rozkwitać i owocować.


Choć liście więdną
Wiekiem jesieni
Wszystko niszczeje starością
Lecz przyjaźń jedną czas nie odmieni
Ta wiecznie kwitnie młodością

Warto żyć

I tak się targa
I tak się wlecze
Ta szara życia nić
I chociaż pusto
I głucho wszędzie
To jednak warto żyć...


Często zastanawiam się jaki jest sens życia... Żyjemy z dnia na dzień rutyną, czasem pojawi się jakaś chwila radości i szczęścia, lecz potem odchodzimy w zapomnienie. Jednak to tylko złudzenie.
Warto żyć nie tylko dla bliskich, lecz dla samego siebie, gdyż nigdy nie wiadomo co może nam się przydarzyć następnego dnia. Być może będzie to jeden z najlepszych dni dotychczas. Trzeba brać życie takie jakim jest. Szukać tego czego każdy z nas szuka. Choćby miłości, bo nawet dla niej samej człowiek jest w stanie zrobić wszystko, by przeżyć choć chwilę tego pięknego uczucia.
I choćby nie wiadomo jak było źle to WARTO ŻYĆ...

środa, 30 czerwca 2010

Arbre

Kołyszące się gałęzie
Szepczą zmysłowe słowa
Będąc lasu więźniem
W chmurach utknęła mi głowa

W szum wiatru majacząc
Nie bacząc na żadne pochwały i groźby
I choćby...
Dumam przez chwilę
Przy przydrożnej mogile

Rytmiczne tango między nami
Wciąż trwa
Pytam co z drzewami?
Lecz wygrywa miłość ma

Platoniczna, demoniczna
Być może ironiczna
Wszystko jedno
Ważne, że ktoś należy do serca mego.

środa, 16 czerwca 2010

Refleksja



Minie szmat czasu nim się znów ujrzymy,
Przed przyszłością ze strachu wciąż mizernie drżymy,
Nie wiedząc co z nami będzie,
 Polityczne znów trwa orędzie,
Ogarnia mnie szara rzeczywistość
- Wszędzie -
Tak jak ksiądz chodząc po kolędzie,
Z dziwnymi ludźmi styczność mam,
Jeden pijak, drugi cham,
Cóż to za chłam?
Szarej rzeczywistości jam helota,
Harując jak wół,
Tak ciężko tak pozornie.
Rozwierają się przyszłości mosiężne wrota,
By sięgnąć gwiazd,
Tak prędko tak roztropnie.
Wspinając się ostrożnie na kolejne stopnie,
Szczeble nadziei
*Głowę nikczemnikowi ścięli,
 Pogrzebując wraz z nim marzenia,
W zarodku nie wyjrzą spod szaty cienia.
 Bo chcieli*

niedziela, 30 maja 2010

Whereabouts are we going?


Dokąd zmierzamy? Zapytam inaczej, dokąd ten świat zmierza?
Konflikty wydające się nie mieć końca, nie wiadomo nawet o co. Dlaczego to zawsze komuś musi być mało?
Tyle niepokojących rzeczy zaczyna się dziać na świecie, co sprawiło moją refleksję nad tym co robię. Wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, wybuch jednego z pobudzonych wulkanów, przeróżne katastrofy lotnicze… Czyżby to był jakiś znak,że to co robimy jest złe?
Powinniśmy zostawiać planetę w lepszym stanie dla przyszłych pokoleń. Jednak dalej istnieje ogromna przepaść między społecznościami, jedni ekstremalnie biedni,ledwo wiążą koniec z końcem. Na drugiej zaś stronie szali ekstremalnie bogaci,którym pieniędzy nie zabraknie do końca ich życia, a nawet dłużej. Kształtujące się zło zawsze istniało, istnieje i będzie istnieć w naszych sercach. Tak jakby cierń niepokornie oplatał ten ważny dzwon, nie popuści, nie pozwoli by zakwitnął różany kwiat dobra. Nie ma najmniejszej nadziei, że gdy nadejdzie wiosna to ujrzymy maleńki pąk. Nowe życie… Nowe perspektywy…
Zaczynają być przerażające te naturalne złowieszcze katastrofy, klęski, powodzie. Zadam pytanie, które wielu z nas boi się zadać – co to się dzieje z tym światem? Czyżby ten zapowiedziany koniec świata zbliżał się niezmiernie? Osobiście nie wierzę w tą całą bujdę na resorach o 2012, końcu świata i tym podobne. I nie chcę wierzyć.Póki co staram się naprawiać błędy, które popełniłam w moim własnym odrębnym świecie, a potem być może wyruszę na głęboką wodę, aby podołać staram się oswobodzić z kłującego ciernia zacieśniającego się coraz bardziej. To znak, by się zmienić.

Po części pasuje tu cytat ks. Twardowskiego:
„Śpieszmy się kochać ludzi,
                       Tak szybko odchodzą…”

Nim się obejrzymy, czas minie, będziemy żałować paru spraw. Jednak patrząc na to z drugiej strony, gdybyśmy nie popełnili tych błędów, gdybyśmy nie wypowiedzieli tych słów, nie nauczylibyśmy się na własnych błędach. Z pewnością nie bylibyśmy tutaj. Pytamy więc gdzie? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jednak jaki jest sens w gdybaniu, co byłoby gdybym postąpił/a tak a nie inaczej. Szkoda sił na te przemyślenia. Trzeba żyć do przodu, aby było lepiej dla nas i tych wokół, bardziej potrzebujących. To co się dzieje na świecie,utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinnam się zmienić. Zmienić na lepsze.
Przebaczyć tym co nas skrzywdzili. Zagoić stare, niepotrzebne rany. Poczuć się lżej, lepiej.Definitywnie uwolnić się z niewolniczego poczucia winy. A w końcu rozwinąć skrzydła…
Nie wiem czy mi się uda, jedyne co mi zostaje to spróbować. Bo gdy nie spróbuję, to się nigdy nie dowiem. Niech to będzie moje motto na ten miesiąc. 
A co Ty na to powiesz?

niedziela, 23 maja 2010

L'Espagne et d'autres choses


Czy życie sprzed dwóch tysiącleci było łatwiejsze niż dziś? W chwili obecnej wielu ludzi jest w trybie rutyny, pogoni za sławą, a zwłaszcza za pieniędzmi. Wtedy życie było prostsze. Czyżby? Teraz to jest życie jak w Madrycie. Multum gadżetów ułatwia nam codzienny tok dnia. Teoretycznie, wszystko mamy podane na tacy. Nie musimy zdobywać jedzenia, ani nawet się wysilać. Wyskoczymy do sklepu, w mig odnajdziemy to czego potrzebujemy i nie tylko, wracając do domu z bananem na twarzy. Lub też nie, kiedy zobaczymy ile to się w dzisiejszych czasach płaci. Teraz to już nawet przez Internet można robić zakupy. Pamiętajmy jednak, że pieniądze to nie wszystko. One naprawdę są zgubą człowieka. Na własne oczy widzę jak pieniądze zmieniają człowieka. Nieufność, zdrada, pazerność – to tylko niektóre wyniki tak zwanej sodówki uderzającej do głowy. Skupmy się jednak na czymś innym…

Bogatsze kraje borykają się z otyłością, a na drugim krańcu świata dzieci umierają z głodu,zapomniane. Dlatego też zanim zaczniemy narzekać jak to jest nam ciężko,pomyślmy o innych, tych którzy mają tak niewiele, ale są szczęśliwsi od nas. My martwimy się o pieniądze, oni cieszą się nawet najmniejszą rzeczą, bo wiedzą,że może już to ich nigdy nie spotkać. Co 3,6 sekundy ktoś umiera z głodu, a jednak z drugiej strony medalu 300 milionów ludzi cierpi na otyłość. Otóż dzieje się tak, gdyż bogatsze kraje mają za wiele. Wszystko jest dostępne, na wyciągnięcie ręki. Oni nie mają. Wycieńczeni, niedożywieni nie myślą o przyszłości, w każdym razie nie tej odległej. Myślą o tym co przyniesie im jutro. Podziwiam tych ludzi, że potrafią docenić najdrobniejszą rzecz.
Ile razy siedzimy znudzeni przed komputerem, nie mając co robić gapimy się w ten ekran? Na zabicie nudy, a zarazem pomoc dla tych cierpiących ludzi, i nie tylko polecam następujące stronki:
WWW.pajacyk.pl wystarczy tylko kliknięcie

Dziękuję,Caroline

The word beginning with L

Dlaczego znów Go lubię? Wpadłam w sidła jednostronnej miłości, za każdym razem plącząc się w Jego towarzystwie. Błędne koło znów niefortunnie zaczęło się kręcić. Pragnę krzyknąć STOP, Hola! on już jest zajęty, lecz głupie serce bije mocniej za każdym razem kiedy Go ujrzę. Zagmatwana w sieci platonicznej miłości, desperacko chcę się z niej uwolnić niczym przerażona mucha wplątana w pajęczynę czarnej wdowy. Zawsze bezdusznie odrzucałam innych, teraz to ja jestem odrzucana. Moja kara na pręgierzu. Sfrustrowana chcę dotknąć nieosiągalnego, by móc znów oddychać, dławić się Jego powietrzem. By być związana z Nim w jakikolwiek sposób.

Na widok tych nieziemsko brązowych oczu przechodzą mi dreszcze, zaś na policzkach zakwita różany kwiat zawstydzenia, gdy tylko spojrzy w moją stronę. Wspomnieniami wracam do chwil, które wydają się być tak odległe, a jednak tak drogie i bliskie memu sercu. Znaleźć się jeszcze raz w Jego silnych ramionach, wiedząc, że przy Nim jestem bezpieczna. To wszystko przywołuje żal za własną głupotę, ale gdybym nie popełniła tego błędu, dalej bym Go nie doceniała, nie wiedziałabym co straciłam. Podzielona na dwie strony nie wiem dokąd się udać. Powrotu nie ma już na pewno. U Niego rozpoczął się nowy rozdział, u mnie pustka i gorycz. Nie będę krzyczeć WRÓĆ, więc powracam do poszukiwań nieznanego bądź nieistniejącego księcia z bajki.

Powinnam Go nienawidzić za to jak mnie potraktował, powinnam zerwać kontakt, lecz nie potrafię i nie chcę. Póki co jedynie w snach jestem z nim ponownie. Wiosna powinna być porą zakochanych, dla mnie niestety nie jest. Wszystko już rozkwitło, obudziło się z zimowej hibernacji, tylko ja ciągle w niej tkwie po same uszy.
Wilki - Niech mówi serce

W piękny dzień blisko tak

Słońce w twarz grzało nas

Myślałem wszystko jest jak dawniej.

Popatrz mi w oczy i powiedz coś

Czego nikt nigdy w życiu nie odgadnie


Choć dzieli nas

Stracony czas

I nasze związki nieudane

Tak wiele prób

Zawiłych dróg

Żeby zrozumieć co jest ważne.


Ref.

Zostawmy wszystko, niech mówi serce,

Tak mało trzeba by znaleść szczęście.


W piękny dzień blisko tak

Słońce w twarz grzało nas

Myślałem wszystko jest jak dawniej.

Popatrz mi w oczy i powiedz coś

Czego nikt nigdy w życiu nie odgadnie.


Co robi świat,

W co wierzyć ma

Wszyscy spotkali się gdzieś dawniej.

Wystarczy być

Wystarczy żyć

Czy jeszcze może być gdzieś ładniej.


Ref.

Zostawmy wszystko, niech mówi serce,

Tak mało trzeba by znaleść szczęście.
 

czwartek, 6 maja 2010

~***~

Ziemio katyńska,
twa kosa znów zebrała żniwa,
co ten las w sobie skrywa?
Czy trafisz kiedykolwiek na kamień?

Stanę, podumam przez chwilę,
przy leśnej moglie,
nowe ofiary w swe oblicza,
wziełaś przeklęta ziemio,
zapalam kolejnego znicza.

Cichy szum,
lament ubogi,
 kilku zakończyło życiowe drogi,
Oby było Im lepiej w niebie,
Boże posyłam ich do Ciebie

Ziemio katyńska,
klątwą otoczona,
Z ludzi ogołocona.
Krwawy symbol tkwi w pamięci,
Katastrofą ujęci
Pojednamy się w żałobie
Boże posyłamy Ich Tobie

...

Natchniona tym przykrym zdarzeniem, które miało miejsce tuż po świętach.
Niestety, nie będę miała zbytnio czasu na nowe notki, ale postaram się coś napisać nowego. Pozdrawiam. 

niedziela, 11 kwietnia 2010

Wiersz cz. 5

Katyń

Gdy musieliśmy ulec nawale,
Niemieckiej siły, bo nas zepchnięto,
Gdy walczyliśmy we krwi i w chwale,
Znienacka bagnet nam w tył wepchnięto.

Rany, bolesne tym bardziej były,
Że je słowiańskie ręce zadały,
Że znowu w hańbie i łzach brodziły,
Darły bestialsko, wściekle szarpały.

Mało im było nas sponiewierać,
Bólem porażki, nędzą cierpienia.
Tysiące wzięli aby rozstrzelać,
W przypływie szału zezwierzęcenia.

Gdy mnie żywego do grobu kładli,
Ze związanymi z tyłu rękoma,
Rzuciłem klątwę: "By trupem padli",
Za taką masę, która tu kona.

Niektórych oddech szybki słyszałem -
Gdy mi do głowy broń przyłożyli -
Spiąłem się mocno, na ciele drżałem.
Tamci zamilkli, bo już nie żyli.

Później, gwałtownie ciemność nastała,
A po niej jasność wielkiej światłości,
To brać anielska w Niebie witała,
Nas, oficerów ofiar podłości.

Spisku i zemsty armii sowieckiej,
Która z Hitlerem pakt ułożyła,
O akcji skrytej, wojnie zdradzieckiej,
Później zdradzonej sama krwawiła.

My, martwi chcemy by pamięć żyła,
Wraz z ziemią, naszą krwią obryzganą,
Aby w umysłach na zawsze była:
Zbrodnia Katyńska - nie zapomnianą. 

środa, 7 kwietnia 2010

Wiersz cz.4 Pieśń o żołnierzach z Westerplatte


Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte.
( A lato było piękne tego roku ).
I tak śpiewali: Ach, to nic,
że tak bolały rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.
( A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety ).
W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte.
I ci, co dobry mają wzrok
i słuch, słyszeli pono,
jak dudni w chmurach równy krok
Morskiego Batalionu.
I śpiew słyszano taki: – By
słoneczny czas wyzyskać,
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach.
Lecz gdy wiatr zimny będzie dął,
i smutek krążył światem,
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.
(Gałczyński)

Adnotacja do wiersza

Witam ponownie :)
Postanowiłam pisać kiedy będę mogła, czyli jak najczęściej.
Chciałabym wiedzieć wasze zdanie na temat obrażania się bez powodu. Czy sądzicie, że jest to w porządku czy też nie?
Osobiście, sądzę, że nie, ponieważ osoba, która rzekomo obraziła nas powinna wiedzieć dlaczego się na nią/niego obrażamy. Jeśli nie, to ta osoba zostanie z wyrzutami sumienia, głowiąc się niemiłosiernie nad tym owym powodem.
Dlatego też czekam na wasze odpowiedzi z czystej ciekawości.
W ogóle, co sądzicie na temat obrażania się. Czy potrafimy znaleźć odpowiedź na trudne pytanie: dlaczego ludzie się obrażają?
Ile razy słyszałam wyzwiska bez powodu. W ogóle skąd ludzie biorą te nikczemne teksty. Gdyby słysząc siebie zza szklanej bariery nasza twarz w tym momencie przybrała by kolor purpury. Istny krwistoczerwony burak ;)
No, ale teraz z innej beczki. Wiersz, który ostatnio przytoczyłam został napisany w 1830r.; nie sądzicie, że tyle lat jest on dalej aktualny. Czyż nie odzwierciedla zaistniałej dzisiaj sytuacji w kraju i na świecie? Również chciałabym prosić was o opinie co do tego tematu. Co sądzicie o dzisiejszej sytuacji na świecie, a w szczególności w Polsce?
Czy coś się zmieni kiedykolwiek na lepsze? Czy pozostaną tylko złudne nadzieje?
Jak długo ludzie dalej będą mówić "biada" lub "O la Boga"?

On that bombshell I shall leave You to it ;)
Dziękuję, Caroline :)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wiersz cz. 3

W co wierzyć?
Zenon Przesmycki (Miriam)


W co wierzyć dzisiaj, gdy wszystko upada,
W co wierzyć dzisiaj, kiedy błoto tryska
Aż do słonecznych promieni ogniska,
Gdy zwątpień jadem zatruta biesiada?

W co wierzyć, kiedy światło nam nie błyska, 
Choć mgły już pierzchły? Nikt nie odpowiada.
Wątpić nam trzeba! Tłumy jęczą: "biada"!
Patrząc na złudzeń swych dawnych zwaliska.

Wszystko zbryzgane rozczarowań kałem,
Za dużo wiemy i za mało razem,
I każdy woła dziś w zwątpieniu stałem:

"Gdziem był przed wieki, tam do dziś zostałem,
Nędznym robakiem, nie Boga obrazem,
Daremną pogoń jest za ideałem!"
                                   z tomu Z czary młodości, 1893

sobota, 27 marca 2010

Rozstanie



Jedna samotna łza
Niekończąca się cisza
Niczym melodia pustych harf
Odgłos głuchego bicza
W końcu zatopiono Titanica
Zaciśnięta tchawica…
Nie mogę złapać oddechu
Chwytam się czegokolwiek w pośpiechu
Szach-mat
Uśmiech zbladł
Wygrał on
Nad mym niebem przechodzi sztorm
Czy w końcu ujrzę siedmiokolorową tęczę?
Dlaczego się tyle męczę?
W kałuży niedoli sterczę
Gapiąc się w siną dal
W życiu ciągle ten sam kadr
Z czarno białego filmu
Ze mną w roli głównej


W niewoli czarta
Miłość jest tego niewarta
Cholerny ucisk
Kula trafiła w serce
Zło winszuje kolejną kadencję
Myśli czarne
Zastanawiając się jakie to życie jest marne.
Jego czyny pozostają bezkarne
Nikłe nadzieje
Że będzie lepiej
Me serce wciąż boleje
On przyjemność z tego czerpie
A ja ciągle w tej kałuży sterczę
Nie ma nie było inie będzie happy ending
Prysła bańka
Powoli mnie już to wykańcza
Zobaczymy…

W najpiękniejszym złudzeniu tli się rozpacz. Ślepa nadzieja. Miłość. Płata figle, niczym życie wiedzie kręte drogi nad przepaścią wzlotów i upadków. Stąpasz ostrożnie, jak po kruchym lodzie, który zaraz ma się zapaść i wziąć Cię w objęcia otchłani ciemności. Ledwo trzymający się przy życiu płomień zgasł, odszedł w zapomnienie. Ktoś złowrogi przyszedł i zdmuchnął świeczkę nadziei, jedyną rzecz, która trzymała mnie przy życiu. Jak wilk chuchał i chuchał, aż w końcu zdmuchnął domek ze słomy. Serce, które otworzyło się, wpuściło trochę słońca,weseliło się… Co zostało? Nic – tylko 95% kleju. Przyszło zbierać kawałki bijącego dzwonu, który rozpadł się niczym porcelanowy serwis babci. Czy ktoś ma pożyczyć SuperGlue? Uczucie tysiąca niewidzialnych igiełek, wbijających się w serce zawitało już przy pierwszym wypowiedzianym przez niego słowie. Wiedziałam co się święci. Jednak, po cichu była nadzieja, szepcący głosik, który mówił, że będzie dobrze. Nie było.
Po co iść tropemtego, co się już skończyło? Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny: Są one nakształt prochu zalotnego, co wystrzeliwszy gaśnie.

środa, 24 lutego 2010

Dzika natura

Przyszła pora na opis z innej beczki.. :) Góry. Dla niektórych śnieżny raj, w którym można poszaleć. Białe szaleństwo. Dla innych miejsce błogiego odpoczynku, zaciszny raj. Jako że jestem romantyczką skupię się na tym drugim :) Zapraszam.

Kręte, wijące się niczym zwinny i gibki wąż, drogi. Czysta nietknięta natura. Łatwo się tu zgubić, mowa tu o żółtodziobach, pyszałkach z miasta, którzy myślą, że są w stanie góry przenosić ( tak tematycznie ). Tyle tu drzew, każde kiedyś walczyło zaborczo o dostęp do światła, wyciągały swe gałęzie ku słońcu, niczym małe dziecko które prosi swojego rodzica o wzięcie na ręce. Każde inne, mało zauważalne są te różnice. Lecz one tam są. Miejsce to zwane dziką naturą, lecz czy jest to prawidłowe określenie? W prawdzie to my powinniśmy się nazywać dziką istotą, to my wkroczyliśmy na ich teren.
Bez protestów, niczym liliputy były nieistotne dla ludzkiego Guliwera.
Potok. Radośnie wypłynął z pobliskiego źródełka niewinności i czystości. Zdesperowany usiłuje zebrać każdą kroplę wody w swe 'oblicze'. Kto wie, może ten potok z biegiem czasu przeistoczy się w dużą rzekę od której będziemy zależni?

"Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały".

Przejdzie przez piękną metamorfozę, niczym przebrzydła gąsienica, poczwara po wyjściu z kokonu okazuje się być mieniącym się kolorami, motylem. Ryk niedźwiedzia. Jak mało już na świecie zostało tego fascynującego gatunku zwierząt. Nie chciałabym osobiście stanąć oko w oko z 'królem lasu'. Przeraźliwa, groźna nuta sprawia że po plecach ciarki mi przechodzą. Jednak jest to jak preludium dla moich uszu. Cóż za sposób, aby dać o sobie znać.
Juhas przemiło nuci nieznaną mi góralską pieśń, pasąc przy tym rozleniwione owieczki na pobliskim wzgórzu. Wsłuchuję się w szum trawy, myśląc w jakim to raju się znalazłam.
Trzeba cieszyć się z drobniutkich detali, żyć chwilą.


Carpe Diem

Tutaj szafran, tam sasanka a jeszcze dalej lilia złotogłów. Przemierzając przez las, babie lato daje mi o sobie znać, desperacko owijając się wokół mojej delikatnej skóry. Nie przeszkadza mi to. Znalazłam się na zielonej polanie, w końcu wyszłam z labiryntu Minotaura. Co było moją złotą nicią Ariadny? Nadzieja? A może przyjaźń, miłość? Na te pytania nie potrafię odpowiedzieć. Przyjdzie na to czas.
Wracając do polany. Neutralny zieleniutki odcień trawy na długo pozostanie w mej pamięci. To miejsce było jak mój własny Zaułek Puchatka :) Otoczone wysokimi, aromatycznymi sosnami, sprawiło, że czułam się bezpieczna. Życie pomiędzy ludźmi nigdy nie sprawi mi takiego bezpieczeństwa jak to miejsce. Łono natury. Źródło. Czy odnalazłam to czego szukałam? Szczęścia? Zaufania? Czy to był mój kociołek pełen grosików po drugiej stronie tęczy, za którym niektórzy potrafią gonić całe swoje życie? Tak...
Wreszcie swobodna mogę się położyć na trawie. Poczuć poranną rosę, jak delikatnie obmywa mi rany, te fizycznie i te psychiczne. Powąchać przecudnie pachnące kwiaty, jak oblężają mnie. Prawie jak Grecy okrążyli Troję. Oby tylko nie chciały zdobyć mnie postępem, koniem Trojańskim. Lecz nie wierzę, że potrafiłyby tak zawistnie wykorzystać sytuację, tak jak nędzna kreatura - człowiek.
Dlaczego ludzie przychodzą tylko jak czegoś potrzebują? DO tej pory nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie...

piątek, 19 lutego 2010

Z zamyśleń pospolitki


Spoglądając na zapierający dech w piersiach zachód słońca, jestem zagubiona w myślach. Przyjemny zefirek powiewa mi w twarz, rozwiewając przy tym moje włosy. Wolność… Pobliska trawa szumi w rytm systematycznych fal. W niedalekim ulu, pszczoły pobrzękują głośno, a zarazem w trawie świerszcze radośnie grzechocą. Z zachwytem, obserwuję jak mądrze i dokładnie te pracowite owady zbierają drogocenny nektarz delikatnie pachnących kwiatów. Rozwijające się pąki obejmują już prawie każdą gałąź. Wszystko budzi się z zimowej hibernacji. Niezręczna przedtem cisza wypełniła się radosnym ćwierkiem ptaków i głośnym klekotem bocianów. Nadeszła wiosna.

Sztorm… Niepokonany władca mórz Neptun, lub jak inni na niego mówią Posejdon gra na swoim trójzębie groźną a zarazem przepiękną melodię. Zmęczone fale kontynuują uderzać o brzeg. Ciężka, mozolna Syzyfowa praca. Chcą dotrzeć do celu, lecz ciągle coś je przywołuje do podmorskiego królestwa. Słudzy Posejdona za zawsze pozostaną w niemiłosiernych objęciach jego trójzębu. Zniszczone, u schyłku upadku, kutry rybackie wracają smętnie do portu, nie są w stanie stanąć oko woko z potężnym żywiołem. Siedząc samotnie na piaszczystej plaży wpatruję się w rozzłoszczone fale. Żadnej żywej duszy. Powiewa pustkami…
Błysk! Z przerażeniem powróciłam do świata rzeczywistości, gdzie stąpam ostrożnie jak po kruchym lodzie. Zastanawiałam się czy w to przepiękne morze ze spokojną taflą w mgnieniu oka nie wstąpiło coś z piekła rodem.
Spragnione wolności fale tańczą ogniste i dynamiczne tango. Rytmiczna melodia fal, wdech i wydech, przynosi trochę życia do brzegu, jak nic nieznaczący płomyk potrafi rozświetlić najciemniejszy zakamarek. Dać nadzieję…
Bezdusznie wołają,lecz nikt ich nie słucha. Fale wynurzają się z mrocznych głębin ciemnogranatowego morza. Zdesperowane, chcą dotrzeć do ich piaszczystej świątyni. Prawie jak wycieńczeni pielgrzymi zdeterminowane są by osiągnąć ich cel, dotknąć, choć przez chwilę złociste ziarnka piasku. Wpatruję się niecierpliwie w karmazynowy horyzont, czekając aż żarzące się słońce wynurzy się leniwie.

Przedtem miękki i puszysty dywan z piasku, teraz kaleczył mi stopy, żałośnie chcąc bym pozostała tam jeszcze chwilę dłużej. Jeszcze się z nim nie rozstałam, a już rozpoczął swój niekończący się lament.

Spokojne chmurki płyną po błękitnym, lazurowym niebie. Bezdźwięczne fale łagodnie uderzają o brzeg. Znów znalazłam się w zacisznym raju. Białe piaski rażą mnie w oczy, lecz nie przeszkadza mi to. Turkusowe morze ciepło zapraszało mnie, abym wstąpiła w jego skromne progi. Krystaliczna woda oraz zapach jodu koją mnie. Cóż za miejsce, w którym można uciec od szarej rzeczywistości, być, kim się chce, a nie osobą narzuconą przez innych. Nie będzie więcej przylepionych etykietek. Szelest palm. Wszystko sunie jak we śnie.

Istny raj…


I pomyśleć, że za kilkanaście lat nie będzie już tego. Tak jak w piosence, „Już nie ma takich dzikich plaż” Pani Ireny Santor. Ale to już o tym innym razem napiszę.
Mam nadzieję, żespodobał się tekst. J Dziękuję, Caroline

sobota, 23 stycznia 2010

Ego+ista

Kiedyś ktoś powiedział --> "Cudze błędy mamy przed oczyma, własne (niestety) za plecami"

Co przez to pokazujesz
pytam się kim Ty jesteś
Co pod tą maską czujesz
Obojętności połóż kres!

Ja, moje ego i mój mur
Czy słońce kiedyś wyjrzy spod tych szarych chmur?
Jak długo będziesz z tym zwlekać?
Nie godzien mych przeprosin,
wiecznie czekać...

Samolubna,
jest to droga zgubna.
Palec, będziesz jak jeden z nich
Sam, samiuteńki, malutkie nic
Skończy się egoizmu 'złota' nić
Będziesz żałował, że przyszło Ci drwić
z cudzego człowieka
Taki to los wkrótce Cię czeka....

Zamiast egoistycznej nici, którą większość z nas wiedzie przez życie powinniśmy wieść nić, złotą, czystą jak ta Ariadny, która pomogła zgubne dusze wybawić z labiryntu Minotaura. Nie należy w życiu ciągle brać, starajcie się również dawać, bo potem ta osoba może Ci się odwdzięczyć. Postaw się w ich sytuacji... Chciałbyś/łabyś aby Tobie nie podano ręki, gdy toniesz w głębinach i coraz łapczywiej i desperacko walczysz o każdy oddech?

Egoista – ten, który więcej dba o siebie niż o mnie.


Myślę, że w życiu można wyznaczyć bardzo dokładną granicę międzymłodością i starością. Młodość kończy się wraz z egoizmem, podeszływiek zaczyna się jednocześnie z życiem dla innych.