niedziela, 15 marca 2015

"Całe nasze życie jest pielgrzymką."

"Poślij mnie dokąd zechcesz, nawet i do Indii."

Przemierzając wczoraj Ksawieradę w Foz de Lumbier, gdzieś pośród wzgórz Nawarry, musiała przjeść przez tunel. Wydrążony przez człowieka w skale. Uświadomiła sobie ile trudu musiał on sobie zadać by na końcu ujrzeć światło, niczym zbawienie. I podobnie jest z naszym życiem. Musimy przez nie wydrążyć własny tunel, przebiec go by dotrzeć do źródła spełnienia. Nikt nie mówi, że jest łatwo. Jednak, czyż nie będzie to większa satysfakcja, gdy zdamy sobie sprawę, iż to dzieło zostało dokonane przez nas samych. Co prawda, nie wiemy na co możemy natrafić podczas drążenia w tej skale, z pozoru upartej i niezniszczalnej. 
Drepcząc ostrożnie, poczuła czyjąś obecność. Jakby ktoś nad nią czuwał i prowadził ją za rękę ku światłu. Nie odczuwała strachu. Zrozumiała, że to On. 
Nie tylko nią kieruje i pociesza, gdy jest w potrzebie. Człowiek, czasem odsunięty od jakichkolwiek zmysłów, w tym przypadku od wzroku, musi zaufać swojej wierze. Dopiero w tym momencie nastąpiło olśnienie, że dotychczasowe wydarzenia splatają się i układają w jakiś plan.
Jej tunel, który zdaje się być drążony od dwunastego roku życia na pewnej wyspie, dopiero zaczyna nabierać kształtu. Daleko jeszcze do jego ujścia. Jednak wie, że nie jest sama. 
Tunel może przybrać różną formę. Samotności. Opuszczenia. To tylko pozory. Tak na prawdę, jego kształt i trajektoria tylko zależy od nas samych. Warto jednak pamiętać, że mamy towarzysza, który nas nie odtrąci i nam wtóruje niezmiernie. Niezależnie od trudności. To On, dzieli z nami strach, nadaje nam otuchy, wspiera. Nie odtrącajmy tego, a to zmaganie stanie się owocne. 
Życzę, by każdy odbył własną pielgrzymkę i spotkał, to czego szuka.

Wystarczy obrać należyty cel.

Choose wisely.