czwartek, 25 września 2008

Co się dzieje z tym światem?

Właśnie sobie rozmyślałam, że świat jest na drodze do obłędu, jeśli już w niego nie popadł. Może nie jestem pierwsza, ale zaczynam sobie zdawać sprawę, że postępując dalej w ten sposób (mam na myśli niszczenie naszej Niebieskiej planety) niedługo nie będziemy mieli powodu do radości i do szczęścia. Może to nie moje pokolenie tak „nabroiło”, lecz to ono będzie musiało za to odpowiadać i spróbować to jakoś naprawić. Może kogoś to nie obchodzić, więc nie wiem po co tu zajrzeliście i w każdej chwili można nacisnąć krzyżyk na czerwonym tle w prawym górnym rogu. Nie zmuszam nikogo do czytania tego bloga, chcę tylko wyrazić swoje zdanie na niektóre tematy, no bo przecież mam do tego prawo (w końcu obowiązuje wolność słowa).
Wracając do napoczętego przeze mnie tematu; chyba już każdy zdążył zauważyć, że nasz klimat się zmienia. Na razie są to prawie niezauważalne zmiany, lecz i takie równie szybko mogą się przeistoczyć w diametralne oraz nieszczęsne skutki, których z pewnością nie chcielibyśmy aby nastąpiły.
Czy nie pomyśleliście kiedyś co by było gdyby na świecie nie istniały pieniądze? Może i byłoby lepiej, choć i tak znalazłoby się coś co by poszło nie tak. Lecz nie pora na gdybanie…
Świat powoli umiera, działajmy, póki jesteśmy jeszcze w stanie i nie jest za późno…
                                                                     Dziękuję...