Ilu z nas stara się odnaleźć własny, złoty środek czasu, w którym moglibyśmy robić to czego pragniemy i spełniać swoje marzenia. Odnaleźć garnuszek, wypełniony grosikami, po drugiej stronie tęczy. To długa droga, lecz warto spróbować ją przejść. Niektórzy myślą -"Po co nie warto skoro to tylko złamany, nieistotny grosz".
I tu wydaje mi się, że są w błędzie, ponieważ jeśli jest więcej niż ten "jeden,bezwartościowy grosz" to tak na prawdę może uzbierać się całkiem przyzwoita suma.
Tak samo jest z dobrymi uczynkami, pewnie brzmię jak jakiś katecheta próbujący "włożyć" coś do głów uczniów "pragnących uzyskania jakiejś wiedzy" ale co z tego. Takie są moje poglądy.
Wracając do rzeczy, jeden malutki, być może dla niektórych nic nie znaczący czyn tak na prawdę może zdziałać dużo. I pomyśleć, że jeśli spora ilość osób będzie w stanie dokonać tych drobnostek, to zostanie to zauważalne, na dużą skalę.
I to może być nawet najmniejszy czyn, np. pomoc osobie, która jest w potrzebie, oraz te które wymagają trochę poświęcenia, takie jak przebaczenie swojemu największemu wrogowi.Chociaż nie wiadomo jak bardzo zranił nas ten ktoś, to jednak trzeba go szanować jest takie przysłowie: "Always love your enemies, nothing annoys them so much" - Zawsze kochaj swoich wrogów, nic ich nie wkurza bardziej.
Być może nie jest to najbardziej odpowiednie przysłowie,lecz pomyślmy każdy ma prawo być omylnym, nikt nie jest doskonały. Nie da się zmienić naszego charakteru, bez względu na to jak bardzo jest on"wypatrzony", cóż jeśli już popełni się błąd - trudno stało się, póki co nie jesteśmy w stanie tego cofnąć, nie została jeszcze maszyna przenosząca się w czasie stworzona, choć mogę się założyć, że nie jeden próbował.
Chcesz być szczęśliwy przez chwilę? Zemścij się. Chcesz być szczęśliwy na zawsze? Przebacz.
Wystarczy trochę czasu a samo przejdzie. Bo przez swoją głupotę, na prawdę można stracić coś bezcennego, czego później może już nie uda się odzyskać -tym czymś jest przyjaźń. Przecież w końcu "Przyjaciół ma się niewielu,tych najprawdziwszych".
Dziękuję...
piątek, 10 października 2008
czwartek, 25 września 2008
Co się dzieje z tym światem?
Właśnie sobie rozmyślałam, że świat jest na drodze do obłędu, jeśli już w niego nie popadł. Może nie jestem pierwsza, ale zaczynam sobie zdawać sprawę, że postępując dalej w ten sposób (mam na myśli niszczenie naszej Niebieskiej planety) niedługo nie będziemy mieli powodu do radości i do szczęścia. Może to nie moje pokolenie tak „nabroiło”, lecz to ono będzie musiało za to odpowiadać i spróbować to jakoś naprawić. Może kogoś to nie obchodzić, więc nie wiem po co tu zajrzeliście i w każdej chwili można nacisnąć krzyżyk na czerwonym tle w prawym górnym rogu. Nie zmuszam nikogo do czytania tego bloga, chcę tylko wyrazić swoje zdanie na niektóre tematy, no bo przecież mam do tego prawo (w końcu obowiązuje wolność słowa).
Wracając do napoczętego przeze mnie tematu; chyba już każdy zdążył zauważyć, że nasz klimat się zmienia. Na razie są to prawie niezauważalne zmiany, lecz i takie równie szybko mogą się przeistoczyć w diametralne oraz nieszczęsne skutki, których z pewnością nie chcielibyśmy aby nastąpiły.
Czy nie pomyśleliście kiedyś co by było gdyby na świecie nie istniały pieniądze? Może i byłoby lepiej, choć i tak znalazłoby się coś co by poszło nie tak. Lecz nie pora na gdybanie…
Świat powoli umiera, działajmy, póki jesteśmy jeszcze w stanie i nie jest za późno…
Dziękuję...
Subskrybuj:
Posty (Atom)