Siedząc na piaszczystej plaży nad wodą, oglądając zmierzch lub zachód słońca... Przyjemny zefirek delikatnie powiewa w twarz, pozwalając włosom odlecieć w różne strony. Wolność...
Kołysząc się w takt z szumem pobliskiej trawy.
Uderzające systematycznie o brzeg morskie fale pomagają odpłynąć w krasy naszej wyobraźni oraz rozmyślać o wszystkim...
Czyż nasze oddychanie nie jest choć odrobinę podobne do tego systematycznego uderzania fal o piaszczysty brzeg?
Wdech... zbieranie się coraz większej fali, tak jak niezbędny do życia tlen zbiera się w naszych płucach.
Wydech... uwolnienie się wody na brzeg, nareszcie wolna... tak jak dwutlenek węgla podczas respiracji...
To wszystko dzieje się tak szybko, że nawet nie zwracamy na to uwagi...
Również fale uderzając o brzeg to tak jakby pragnęły coś wyrazić/powiedzieć... lecz nikt nie chce ich słuchać.
Czyż i tutaj nie jesteśmy podobni? Ile razy chcemy coś powiedzieć, lecz równie szybko rezygnujemy z tego twierdząc, że nie ma sensu, i tak nikt nas nie słucha?
ciąg dalszy wkrótce...
myślę... słuchając "Sacrifice"
Dziękuję Caroline
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz