środa, 5 września 2012

Krynica apatii

"Melancholia to żal po innym świecie, nigdy jednak nie dowiedziałem się, po jakim."
Emil Cioran

Kolejny etap. A może jednak letarg, chwilowa stagnacja. Jednakże czym była ona spowodowana? 
Szczelnie owinięty grubo dzierganym szalem mały człowieczek kontynuował swą smętną peregrynację, lecz nie do końca była to włóczęga do miejsc świętych. On sam był nikim innym, jak wygnańcem, banitą, nienależącym do chwiejnego, cynicznego społeczeństwa. Ślady, które ostatnio zostawił na piaszczystej gehennie, dawno odeszły w zapomnienie. Kontemplował nad swoim istnieniem. Czy on zostawił na kimś swoje piętno? Czy tak jak ślady stóp został wymazany z pamięci, tych którzy ongiś egzystowali w jego najbliższym kręgu? Chciał dojść na koniec świata, tak jak kiedyś to sobie wymarzył. Zapytacie pewnie z jakiego powodu chciał tam się znaleźć, lecz moi kochani, pytaniem powinno być gdzie jest ten ów koniec świata? Otóż to było nieistotne. Bynajmniej w chwili obecnej. Wytrwale brnął do wyznaczonego przez siebie celu, w międzyczasie medytował nie pierwszy raz na temat owej egzystencji. Znalazłszy się pośród stuletnich dębów, pluł sobie w brodę, iż przyszło mu żyć w czasach rozprzestrzenionej orgii, niczym nieróżniącej się od tych starożytnych na cześć syna Zeusa, boga dzikiej natury, Dionizosa (bądź Bachusa według rzymskiej mitologii, skąd tudzież nazwa się wywodzi). Spadające melodyjnie liście pogłębiały jego melancholię. W pewnym sensie on był jak jeden z tych pożółkłych liści, odchodzących w zapomnienie, cicho gnijąc, gdy już opadną. A może, jak któryś poleci daleko, w nieznane. Tego nikt nie potrafił przewidzieć. Jedyne co nam wiadome, było to, że żal mu było dzisiejszego społeczeństwa. 

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz