środa, 11 grudnia 2013

Okowy

Chwila złudnego wzniesienia do wyżyn smaku świątyni niebiańskiej. Unoszę się szybko niczym strzała wypuszczona z grubej cięciwy Temidy by wtem, dowiedziawszy już się o szczytach swych możliwości zmienić swą trajektorię i ociężale zacząć opuszczać się mozolnie ku niedoli. Moralna grawitacja niesłusznie przyciąga mnie ku sobie, powołując się na przyjęte normy. Ujarzmiona 'wolność' - to słowo samo w sobie semantycznie brzmi bestialsko ironicznie. Ta wyimaginowana ideologia, tak uporczywie wbijana do umysłów zewsząd manipuluje nami od dawien dawna. Ciążące kajdany tej wojowniczki wżynają się bezkarnie w przeguby, oplatając niczym winorośl zhańbione serca i splamione umysły. W jakiej dziedzinie tak na prawdę ją posiadamy? Ileż to norm społecznych nam nakazano? Zdefiniuj to pojęcie, bo ja szczerze nie potrafię.



od cięciwy wchłania ją grota
zuchwałego podlota
ku chwale myśl to złota
by go zastały piekielne wrota
zmierzła cnota
ot, meritum - martwota
gnębiąca go golgota
zaciska na mej szyi garrota

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz