poniedziałek, 23 marca 2009

Wiersz cz.1


Młodość

Tak ogarniamy te lata, a one
jak łodyżki strzelające pod grad.
w żółtym blasku jeszcze zielona
dłoń się pręży jak kwiat.
Ach, jak w pędzie na rumaku, co szumi,
takie rumaki są - jak ulew maszt.
Jeszcze słowa, które sie rozumie:
spełnia się pierwszy raz.
Jeszcze ciało i Bóg coraz nowy,
i duchów głos u ciężkich powiek,
i rzeki, gdzie jak fale - głowy,
i gdzie umiera człowiek.
To, co poznane, cierpki owoc,
co w siwy porost zmienia wzrok,
co w kamień zmienia. Marmurowe
obłoki kładzie w noc.
I to, co zbrodnią jest, jak wbity
na szpilkę rudy chrząszcz,
co stygnie w bólu i granitem
zostaje w śnie jak głos.
I to, co miłość: trawa rwana
garścią, aż tryśnie żywy sok,
martwieje jeszcze nie doznana,
przyrosła krwią do obcych rąk.
I nim się kształt ustoi pełny
formą, choć w krzywdzie - piękną,
płomieniem w domy, na twarz hełmem
cień runie, aż kolumny pękną.
I nim uniesiesz, nim ustoisz,
będziesz jak dziecko, co się boi,
rozpoznający kształt.
I już się staniesz. Przebudzony
drzewem w zmierzchanie nachylonym,
u martwych siniejący skał.
marzec 42 r.

Krzysztof Kamil Baczyński
Tak o odzywam się przepraszam za brak notek, ale najzwyczajniej wena mnie opuściła,
byc może wybrała się na krótkie wakacje :)
Zapewniam mam parę niedokończonych jak się zamyślę wieczorem to na pewno coś
napiszę.
Z pewnością spragnieni nowej notki usychacie niczym niepodlany
oraz zaniedbany kwiat, więc na schrupanie i pokonanie
małego głodka będę co jakiś czas wklejac wiersze, które mi się spodobały.
Młodzież dzisiaj mało czyta, więc spróbuje zachęcic 
olac Szekspira i inne zagraniczne bzdety,
mamy tylu poetów z czasów Młodej Polski i innych epok.
Osobiście polecam wiersze z czasów wojny, najbardziej 
"wpadły mi w oczy" te pisane przez K.I. Gałczyńskiego lub K.K. Baczyńskiego.
Gorąco polecam, nie zapominam o was :)

Dziękuję, Caroline :)

czwartek, 19 lutego 2009

Tęsknota


Z zamyślenia
Melancholia, tęsknota, smutek, zniechęcenie
Są treścią mojej duszy... Z skrzydły złamanemi
Myśl ma, zamiast powietrzne przerzynać bezdenie,
Włóczy się jak zbarczone żurawie po ziemi.

Cóż, że zrywa się czasem i wzlatuje w górę
Z smutnym krzykiem tęsknoty do sfer, kędy słońce,
Nieśćmione wyziewami ziemi, jasno gore
I gdzie szumią obłoki z wiatrami lecące?...

Złamane skrzydła lecieć nie zdołają długo,
Myśl spada i pierś rani o głazów krawędzie,
I znów wlecze się, znacząc krwi czerwoną strugą
Ślady swej ziemskiej drogi - i tak zawsze będzie.
                          
                                        Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Nie zdając sobie z tego sprawy, powoli usychamy niczym roślina lub kwiat skomlący o choć odrobinę "cieczy życia", która w naszym przypadku jest niczym innym lecz miłością lub choćby prostolinijną przyjaźnią. Niestety nie jesteśmy zbytnio przystosowani do zaistniałych sytuacji, jak pustynny "weteran" - nikt inny jak Kaktus. Chyba, że znajdzie się "jeden na tysiąc", który ma kamienne serce i nie rusza go jakaś tam "tęsknota", czyli w języku tutejszej młodzieży "mają na to wyje**ne", lub najzwyczajniej im to zwisa. Nie ma się co tutaj rozpisywać kto zaznał choć raz tęsknoty wie o czym mówię. Przytoczę jeszcze jeden wiersz pana Kazimierza oraz jeden własny.

Daleko został...

Daleko został cały świat,
wiatr tylko po uboczy
nagiej, pożółkłej. po szarych mchach,
jęczące skrzydła włóczy.
Nie przyszła tutaj ze mną wraz
pamięć ni myśl niczyja,
tylko tęsknota, co duszę rwie,
tęsknota, co zabija...

             Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Produkcja własna - "Nagła potrzeba"Sama, zagubiona
z myśli swoim kłębkiem
czym ja zawiniłam
przechodząc tę samotną mękę.
Jak niekończąca się wstęga
daje się we znaki
moja szara udręka
rozstając z rozgoryczonym smakiem.
Po co tyle łez,
kiedy nadejdzie ich kres?
...
Ach, gdzież mój przyjacielu
mam Cię szukać,
jak jeden z niewielu
gdzie do drzwi twego serca pukać?

             Caroline ;)

piątek, 6 lutego 2009

Naturalizm

Tak naprawdę nigdy nie myśli się jakim  jest się  człowiekiem oraz jakie są nasze czyny. Jednak wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć poprzez dogłębną analizę niektórych z cytatów. Takich, które "zatrzymują" nas na chwilę, aby przemyślec oraz zastanowic się nad samym sobą.
Wielu z nas jednak nie chce poznac, a może raczej przyznac się do siebie. Życie za maską powoduje uszczelnianie stabilnego muru wokół nas, który z czasem staje się zakłamanym, fałszywym oraz obłudnym odzwierciedleniem nas samych. A z upływem czasu ukazuje się "janusowe oblicze", zależnie od danej sytuacji oraz miejsca. Gdzie się podział naturalizm, bycie sobą. Dla przykładu, po co wstydzic się byciem z wioski i kłamac, że jest się z miasta. Czy już zapomniało się, że kłamstwo ma krótkie nogi, a potem szyderczośc ze strony innych?

Cóż, dzisiaj chyba powoli zanikają te cechy. Teraz tylko słychać "Have you got any fags?" Normalni, cywilizowani oraz naturalni łączmy się :)


Caroline :)

piątek, 23 stycznia 2009

Własne Westerplatte



Patrz przed siebie staw czoła swoim problemom

„Każdy z Was, znajduje też w życiu jakieś swoje własne „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można „zdezerterować”.”
(Jan Paweł II)
Ile razy przychodzi w życiu spotkanie z trudem, lękiem, problemem… Otóż zamiast zamknąć się w sobie i poddać się tym problemom trzeba stawić im czoła oraz je unicestwić. Ciekawym porównaniem byłaby metafora problemu z Diabłem, lub jakimś złym omenem, który chce nas zniszczyć, powoli lecz skutecznie… A zatem czasem jednak warto sięgnąć dna, aby móc się od niego odbić i wypłynąć na spokojne wody rzeczywistości. Oraz by potem móc rozkwitać niczym niezapuszczony ogród, kwitnący eden przepełniony esencją oraz aromatem najrozmaitszych kwiatów…

wtorek, 6 stycznia 2009

Jesteś, ale Cię nie ma...

Siedząc na piaszczystej plaży nad wodą, oglądając zmierzch lub zachód słońca... Przyjemny zefirek delikatnie powiewa w twarz, pozwalając włosom odlecieć w różne strony. Wolność...
Kołysząc się w takt z szumem pobliskiej trawy.
Uderzające systematycznie o brzeg morskie fale pomagają odpłynąć w krasy naszej wyobraźni oraz rozmyślać o wszystkim...


Czyż nasze oddychanie nie jest choć odrobinę podobne do tego systematycznego uderzania fal o piaszczysty brzeg?
Wdech... zbieranie się coraz większej fali, tak jak niezbędny do życia tlen zbiera się w naszych płucach.
Wydech... uwolnienie się wody na brzeg, nareszcie wolna... tak jak dwutlenek węgla podczas respiracji...
To wszystko dzieje się tak szybko, że nawet nie zwracamy na to uwagi...
Również fale uderzając o brzeg to tak jakby pragnęły coś wyrazić/powiedzieć... lecz nikt nie chce ich słuchać. 
Czyż i tutaj nie jesteśmy podobni? Ile razy chcemy coś powiedzieć, lecz równie szybko rezygnujemy z tego twierdząc, że nie ma sensu, i tak nikt nas nie słucha?


                         ciąg dalszy wkrótce...
                            myślę... słuchając "Sacrifice"
                                     Dziękuję Caroline

niedziela, 4 stycznia 2009

So what?

Powoli zaczyna to już się w głowie nie mieścić... Gdzie kto słyszał o palącej i przeklinającej jedenastolatce, albo o wytapetowanej, myślącej tylko o jednym trzynastce? To już z człowiekiem normalnie porozmawiać nie można, bo zawsze temat musi zejść na tą "zboczoną" stronę. Zastanawia mnie tylko jedno, co przez to oni uzyskują i przed kim jest ten "popis"?
Moim zdaniem powinno się cieszyć, póki jeszcze można z bycia młodym wilkiem - ale nie w ten sposób...
A potem co, młodość i wolność ucieknie a przyjdzie odpowiedzialność oraz dorosłość. A razem z tym wstyd i rozgoryczenie, że zmarnowało się wczesne lata.
Szczerze przyznaję, że trochę mi wstyd za tych moich "koleżków" co piją, palą, ćpają oraz myślą o jednym. Bo chyba raczej coś powinniśmy wnieść do życia, a póki co to jedyne to hańba i upokorzenie. Jak ludzie myślą o dzisiejszej młodzieży? Aż trudno dobrać słowa...
Pewnie myślicie, że o czym ja gadam, że pewnie sama nie jestem lepsza. Otóż nie, uważam, że zostałam tak wychowana, żeby mieć na tyle oleju w głowie, aby wiedzieć w co się pakuję...
Jednak nie ucieknie się od rzeczywistości. Cokolwiek ktoś będzie chciał zrobić to tak zrobi, bez względu na wszystko.
Wracając do tematu, jaki jest sens w pojęciu: bo on tak robi to ja też. Nikt nie ma prawa nam dyktować co, jak oraz gdzie.
Albo, żeby czuć się doroślej - pytanie tylko po co?
Faktem jest przecież to, że nie unikniemy tego, lecz po jakiego grzyba to przyspieszać?

Nie ma sensu dalej polemizować na ten temat, i tak zrobią jak chcą! Mam tylko nadzieję, że jest jeszcze wystarczająco "rozumnych" młodzików, którzy nie pozwolą dopuścić do "epidemii".
                               Dziękuję, Caroline.

piątek, 2 stycznia 2009

Interesting comparison

Ile razy usłyszało się od innych osób: - "jesteś chamski/a, wredny/a"?
Odpowiedź w moim akurat przypadku musi być - dużo...
Lecz czym właściwie jest wredność?
Wredny/a - przewrotny, fałszywy, obłudny, paskudny,obrzydliwy, świadczący o tych cechach np. wredny typ; wredne zachowanie; wredne uśmieszki 
Nie chodzi mi tutaj o definicję ze słownika, ale o to co przez nią rozumiemy i czym jest to dla nas?
Każdy rozumie inaczej - na swój własny sposób ;)
A zatem, patrząc na to z tej "drugiej" strony, czyż nie jest to jakiegoś typu obrona przed "niebezpieczeństwem" ze strony innych, mówię tutaj o "odgryzaniu się". Porównując na przykład do skunksa, przecież kiedy on jest w zagrożeniu oraz boi się wydziela on znany, nieprzyjemny zapach. I za to wiele osób nie lubi go i omija...
Jest to wręcz bezpodstawne, gdyż on dostosowuje się do otoczenia.
Z pewnością na jego miejscu wiele osób zrobiłoby to samo.
Więc, wracając do "wredności", również przystosowując się do "środowiska, otoczenia; w którym przebywamy" stajemy się "odporni" oraz mamy jakąś broń, niekoniecznie bycie wrednym aby móc się osłaniać. Jeśli są powody aby być takim a nie innym to być może zanim ktoś coś nam powie, niech pomyśli czy też wina nie stoi po ich stronie...
Lecz kto dzisiaj przyzna się do swoich błędów?
Wychodząc z założenia, że nic złego się nie zrobiło, kim Cię to czyni?
Chyba tylko tchórza w oczach innych ludzi...




Być może te moje bazgroły nic nie znaczą, ale lżej jest wyrazić chociaż anonimowo swoje uczucia.
                                               A zatem, dziękuję
                                                                Caroline