poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Alienacja


 A bez miłości człowiek więdnie niczym umarła róża…
Samotność przychodzi tak jak miłość – niespodziewanie.
Lecz, gdzież jest ta radość tak jak podczas przyjęcia urodzinowego, o którym solenizant/tka nawet nie wie? Gdzie każdy wyskakuje z ukrycia krzycząc SURPRISE?!! (Pytanie retoryczne [?])
Jednak to nie jest tego typu niespodzianka; jest to zrządzenie losu, oraz życie, które często uwielbia płatać nam figle! Być może ma w kalendarzu tylko jeden dzień Prima Aprilis?
Czy jesteśmy wśród ludzi, czy też odizolowani, pustka wypełnia nasze umysły. Łzy aż same cisną się do oczy, serca gra smutną melodię.

„Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? – Nie wiem (…)
Ktoś odszedł i jestem samotny…”
(Leopold Staff)
Kiedyś ktoś stwierdził, że wina tkwi po mojej stronie, że sama jestem sobie winna, bo nie otwieram się na ludzi oraz czekam, aż to oni raczą do mnie zajrzeć. Otóż ta moja ‘samotność’ nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa. Owszem mam znajomych, lecz nawzajem się nie ‘trawimy’.
Kochani – 
            „na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele”
                                                                                   (Milan Kundera)
Brak prawdziwych przyjaciół oraz fałszywość, zdrada tych so-called friendsów sprawia, że człowiek zaczyna popadać w pierwszy stopień depresji, czyli tak zwany pospolity dół.
W sobotę na lekcji polskiego dzieciarnia rozwydrzonych bachorów ‘uczyła się’ na temat polskich pisarzy na emigracji i uchodźctwie. Pomijając fakt, że nic z tej lekcji nie wynieśli (…)
Przyznam, że J. Słowacki czy inni wybitni pisarze oraz poeci mają jedną rzecz wspólną, i ja też to czasem odczuwam – niewiedza czy się wróci itd., oraz wieczna, monotonna tęsknota za ojczyzną.
I jakże ta wstrętna i smętna, niczym śmierć płynąca po Styksie w starożytnym Hadesie – samotność snuje się w zakątkach serduszka emigrantki wywołując niekończący się lament i rozpacz.

Nie no zaczynam już dramatyzować :)
Miała być notka o czymś innym, ale przeglądając stare notatki i bazgroły zauważyłam pewien być może własny cytat i wena ‘wylazła’ z zakurzonego pudełka i rozpostarła się po moich myślach, niczym orzeł bielik z uczuciem wolności rozpościera swoje przepiękne skrzydła.
Tak o twórczo, mam pomysł na kolejną notkę – zapraszam do ponownego czytania.
Dziękuję, Caroline :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz