środa, 16 czerwca 2010

Refleksja



Minie szmat czasu nim się znów ujrzymy,
Przed przyszłością ze strachu wciąż mizernie drżymy,
Nie wiedząc co z nami będzie,
 Polityczne znów trwa orędzie,
Ogarnia mnie szara rzeczywistość
- Wszędzie -
Tak jak ksiądz chodząc po kolędzie,
Z dziwnymi ludźmi styczność mam,
Jeden pijak, drugi cham,
Cóż to za chłam?
Szarej rzeczywistości jam helota,
Harując jak wół,
Tak ciężko tak pozornie.
Rozwierają się przyszłości mosiężne wrota,
By sięgnąć gwiazd,
Tak prędko tak roztropnie.
Wspinając się ostrożnie na kolejne stopnie,
Szczeble nadziei
*Głowę nikczemnikowi ścięli,
 Pogrzebując wraz z nim marzenia,
W zarodku nie wyjrzą spod szaty cienia.
 Bo chcieli*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz