piątek, 30 grudnia 2011

Zadufała burżuazja


Czas na udzielenie rąbka tajemnicy i mysterii, którymi owiany jest Oksford (przyp. autora - uczelnia). Otóż, jadąc tam miałam nadzieję, iż mit związany z Oksfordem to tak zwana bujda na resorach. Jakże się myliłam...
Od pierwszego momentu wyczułam mydlaną, pruderyjną atmosferę ze strony innych kandydatów. Z szyderczymi, fałszywymi uśmieszkami wyglądali niczym wygłodniałe sępy czyhające, aż bezbronnej zwierzynie podwinie się noga; aż wreszcie padnie i skona.
Łudząc się, że liczy się sam intelekt i bystrość, przetrwałam morderczą katorgę, czym były tak zwane rozmowy kwalifikacyjne, mające zadecydować o tym czy się dostanę czy też nie. Życząc sobie nawzajem powodzenia, w głębi duszy czekali tylko na odpowiedni moment, aby wbić nóż w plecy.
Wyćwiczone linijki, przybrana mimika a zarazem udawana grzeczność były tylko obłudną grą. Chytre, podstępne lisy nie przejmowały się niczym. Doskonale wiedziały, że mogą sobie załatwić wstęp w inny sposób (chyba wiadomo o czym mowa).
Przez te cztery dni zostaję z owym, nabytym bagażem doświadczeń:
  • Pruderia
  • Snobizm
  • Fałszywość
  • Hipokryzja

Tak, taki właśnie jest Oksford.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz