poniedziałek, 10 grudnia 2012

„(...) ja jestem Kameleon, igraszka chwili, straszne moralne nic!"*

Każdego dnia inna cząstka mnie rozpościera swe skrzydła jak kwiat chylący się ku słońcu. W przeciwieństwie do niego nie promieniuję. Słucham z pokorą, dostosowuję się do środowiska. Którą część im ukażę? Która najbardziej będzie im dzisiaj odpowiadała? 

Kto powiedział, że odrzuciliśmy jakikolwiek instynkt samozachowawczy, zwierzęcy? Czy przypadkiem nie jest to cecha zaczerpnięta od pewnego gada? Mając na myśli intrygującego kameleona, codziennie szara rzeczywistość zmusza mnie by obudzić w sobie umiejętność kamuflażu. Och, jakże dobrze wyćwiczoną i przysposobioną. Tak jak on wnikam w ogłupiały tłum kroczący bezmyślnie w nieznanym kierunku. Tak jak on, z obawy przed czymś, usiłuję się skryć przed włażącą z brudnymi butami do mojego życia społecznością, a zarazem jestem do tego zmuszona. Stale kontrolowana, pod lupą chytra mara czyha na najdrobniejsze potknięcie, by rusz wytknąć je palcem i ośmieszyć Cię. Stale zabiegając o uznanie, tak na prawdę gówno warte. 

-Pot­ra­fię być jak ka­meleon, i dos­to­sować się do każdej sytuacji.
-A pot­ra­fisz być sobą ?

Lecz, kim tak na prawdę jestem? 
- Nie wiem. Brzmiałaby odpowiedź, gdyby ktoś postawił mnie przed tym pytaniem.
Bądź sobą - jak łatwo powiedzieć. Trudniej wykonać.

Istotnie, nie pasuję tutaj. Jestem jak ostatni kawałek puzzle, nigdzie nie pasujący. Jak kameleon, pojawiam się i znikam, co rusz w innej postaci, znakomicie wtaczająca się w otoczenie. Kolejna małpa w tym cyrku, która boi się odrzucenia. Ot, taka bolesna prawda. 

*cytat Eliza Orzeszkowa z książki pt.: "W klatce"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz